Mam pytanie: potrzebuję znależć wszelkie informacje na temat czegoś, co
się
zwie IPIX - umożliwia to prezentacje e.g. dla agencji nieruchomości całych
pomieszczeń (możliwość "poruszania kamerą" przez użytkownika w celu
dokładnego obejrzenia pomieszczenia). Potrzebowałbym wszelkich
informacji -
jakie musiałbym zdobyć oprogramowanie, jaki jest do tego potrzebny sprzęt
(kamera, czy może aparat cyfrowy), jak miałby obracać się statyw (co ile
stopni), etc, etc.
Daj sobie spokój z IPIX ... konieczność posiadania plugina i koszmarne
ściąganie ... na polskie łaącza skutecznie dyskwalifikują ten wynalazek
http://www.ipix.com/
Standardem w tego rodzaju prezentacjah jest QTVR. obsługiwany przez każdą
wersję QuicTima
Njalepszym nażędziem do kreacji takich panoram jest QuickTime Authoring
studio
http://www.apple.com/quicktime/qtvr/ dostępne tylko dla Maców
Na PC polecam The VR Worx 2.0 http://www.vrtoolbox.com/OrderOnline.html
Ponadto QTVR możesz łaczyć panoramy uzyskując efekt podróży we wnętrzu nap
pomieszczenia.. i wiele innych efektów [np hyperlinki]
Inne produkty to albo oszukaństwo ... realizowane javą... albo generują
panoramy niezgodne ze standardem
Sjest też kilka programów za free... ale nie znam ich adresów...
W 2007r. Stowarzyszenie Dziedzictwa Kulturowego „Izba Pamięci” z Zalewa wystąpiło do Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, aby na torfowisku koło Bądek zrobić terenem do podglądania ptactwa. Jest to „perełka” w okolicach Zalewa, którą należy chronić. Również Dyrekcja Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego występowała z wnioskiem o zrobienie na tym torfowisku użytku ekologicznego, jednak jest to teren Agencji Nieruchomości Rolnych i nie wyraziła ona na to zgody. W ramach działania z programu tworzonego przez „Łączy nas Kanał Elbląski” planowane jest postawienie tam wieży widokowej. Krytyczny stosunek do tego pomysłu ma jednak Burmistrz Zalewa. Na posiedzeniu zalewskiej Komisji Zdrowia, Oświaty, Kultury i Spraw Społecznych, 11 stycznia 2007r. zauważył on, „że są osoby zamiłowane w naturze, jednak wszystkie działania muszą być powiązane z człowiekiem. Można zrobić tam rezerwat i oglądać ptaki, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że np. żurawie bardzo niszczą uprawy a nikt nie zrekompensuje powstałych strat. Zapewnił, że dopóki on będzie Burmistrzem, to nie będzie tu ochrony żurawi. Wieże widokowe można postawić w innym miejscu. Poinformował, że co do tego terenu są inne plany (!). Poinformował, że chce wrócić do projektu budowy wiatraków. Był w Kisielicach i oglądał jak to funkcjonuje. Poinformował, że w Bajdach i Dajnach ma być zlokalizowane ok. 20 elektrowni wiatrowych. Rudnia, Mazanki, Międzychód – kolejne 20.” !
Prawda jest taka, że na 8 tys mieszkańców Pobiedzisk nie ma żadnego sprawnego boiska. Wszystkie obiekty, które mogłyby być określone tym mianem nie są przygotowane do odbywania na nich jakichkolwiek zawodów. To już nawet nie chodzi o to, że gra na boisku przypominającym pole nie przynosi takiej frajdy. Najważniejsze jest bezpieczeństwo osób używających tych obiektów. Oczywiście trudno powiedzieć ile osób skręciło kostkę na tych naszych "boiskach". Nie dziwiłbym się rodzicom jeżeli by nie pozwalali swym dzieciom grać na polu pełnym kamieni i kęp. Także nie dziwie się, że młodzież wybiera granie w "Fife" na komputerze niż pokopanie gały ze znajomymi. Tylko tak dalej, a będziemy społeczeństwem grubasów, którzy piłkę nożną znają jedynie z ekranu swojego telewizora.
Skoro jest taka sytuacja, dlaczego nie przystąpiliśmy do programu "Orliki 2012"? Termin wykonania zadania mija 31 grudnia bieżącego roku. Trzeba nadmienić, że gmina Kostrzyn bierze udział w tym projekcie. Dlaczego działka, na której znajduje się boisko w Pomarzanowicach w planie zagospodarowania przestrzennego została przeznaczona pod aktywizacje gospodarczą? Działka co prawda była własnością Agencji Nieruchomości Rolnych ale gdyby nie zgoda UMiG to teren ten nie zmieniłby się. Zapewne niedługo będziemy podziwiać piękne nowe silosy magazynujące kakao. Szkoda tylko tej młodzieży z Pomarzanowic. Ciekawe co będą robić teraz przez cały dzień? Hmmm chyba zostanie im tylko picie piwa, przewracanie kwietników i obracanie znaków...
Nieruchomości TV
Wiosną tego roku w internecie ruszy platforma telewizyjna w całości poświęcona rynkowi nieruchomości w Polsce. Obecnie prowadzone są testy techniczne, rozpoczęto też próbną emisję sygnału.
- Nasza telewizja przeznaczona jest dla dwóch grup odbiorców - mówi Marek Banaszczyk, szef pionu IT platformy - pierwsza to przedstawiciele branży, czyli deweloperzy, biura nieruchomości i agencje zajmujące się obrotem nieruchomościami. Druga to wszyscy ci, którzy poszukują ciekawej, dobrze zaprezentowanej oferty - dodaje. Nieruchomości TV będzie nadawała przez całą dobę. W programie znajdą się krótkie, kilkuminutowe filmy telewizyjne oraz ogłoszenia planszowe. Na platformie zamieszczane będą także teksty poświęcone realizowanym w Polsce inwestycjom budowlanym. Docelowo telewizja będzie nadawała relacje z najważniejszych imprez organizowanych dla i przez branżę budowlaną, takich jak targi nieruchomości, otwarcia ważnych obiektów czy uroczyste gale biznesowe. Oficjalna premiera platformy nastąpi w pierwszych dniach wiosny. Towarzyszyć jej będzie kampania autopromocyjna w prasie i w internecie. Nieruchomości TV już teraz można oglądać w sieci. Telewizja dostępna jest pod domenami: http://www.nieruchomoscitv.com oraz http://www.ntv.com.pl
http://wroclaw.biznespolska.pl/gazeta/a ... tid=157604
Może nie wszyscy, ale tacy, którzy są gotowi zapłacić za hektar łąki na Naturze 2000 właściwie bez wartości rolniczej ( klasa VI) 7000zł/ha kalkulować potrafią. Na niedawnych przetargach Agencji Nieruchomości Rolnych w Machnowie tak kupowano -nie tubylcy, ale tacy, którzy mieli do czynienia z programami r-ś.
Ptysiu, piszesz frazesy. Niestety, znam takich przykładów, jak te Twoje, tysiące. Można o tym biadolić, albo można działać. Zacząłbym od nawiązania współpracy z jakąś wiarygodną organizacją przyrodniczą, stworzenia grupy ludzi, którym będzie zależało, a potem napisania projektu na ochronę muraw. W pierwszym rzędzie zająłbym się bardzo precyzyjnym ustaleniem, czy nie ma gdzieś na Twoim terenie jakichś fragmentów cennej przyrodniczo ziemi będących własnością Skarbu Państwa - jakichś skarp, wąwozików, nasypów, zarośli, nieużytków itp. Nawiązałbym współpracę z lokalną administracją ochrony przyrody (Nadnidziańskie Parki Krajobrazowe np.). Spróbowałbym, w ramach projektu, ubiegać się o przekazanie ziemi "agencyjnej" (Agencja Nieruchomości Rolnych, d. AWRSP) np. na rzecz Parku. Tam rozpocząłbym ochronę czynną. W ramach projektów, starałbym się tez o wykupienie jakichś kluczowych dla ochrony fragmentów.
Pieniędzy na ochronę jest teraz naprawdę dużo. Zwłaszcza na murawy (siedlisko priorytetowe UE ), na storczyki (np. obuwik jest gatunkiem "dyrektywowym").
Druga rzecz - programy rolno-środowiskowe. Ukończyłbym kurs na doradcę i zacząłbym pracę z rolnikami, namawiając ich do wzięcia udziału w pakietach przyrodniczych.
Mógłbym tak pisać i pisać w nieskończoność, co warto zrobić. Ale rzecz podstawowa - trzeba spróbować - bez tego można tak gadać do..... śmierci. Zacząć i być konsekwentnym.
(...) Na razie w TVN Warszawa zobaczyć można Kinetykę z Andrzejem Mleczką, Goście, goście o Włoszech, Smaki miasta, którego punktem głównym jest kaczka z jabłkami ( ) i jeszcze jeden program, którego nazwy zapomniałem (...)
Pewnie chodzi o magazyn Agencja Nieruchomości. Ten program zdecydowanie mi przypadł do gustu, dlatego w przyszłości będę starał się pilnować godzin emisji, no chyba, że jak ruszy regularne nadawanie, to zakodują (nawet by mnie to nie zdziwiło).
ZAPOMIAŁAM JESZCZE DODAĆ, ŻE WIDZIAŁAM W TELEWIZJI PROGRAM "SPRAWA DLA REPORTERA" GDZIE BARDZO ZNANA AGENCJA WARSZAWSKA, KTÓRA POSIADA LICENCJE, POŚREDNICZYŁA W SPRZEDŻY MIESZKANIA NA OCHOCIE. I OCZYWIŚCIE AGENT TAK ŚWIETNIE SPRAWDZIŁ MIESZKANIE, KSIĘGI WIECZYSTE I WŁAŚCICIELA , ŻE KOBIETA KUPIŁA MIESZKANIE ZA 150, 000 TYS. ZŁ Z ZADŁUŻENIEM NA 180, 000 TYS. ZŁ.
CENA NISKA ALE TO BYŁO CO NAJMNIEJ ROK TEMU.
A AGENCJA DZIEŁA DO TEJ PORY I Z TEGO CO WIEM TO NIE WYCIĄGNELI WOBEC NICH ŻADNYCH KONSEKWENCJI. KOBIETA NIE DOSTAŁA NAWET NIC Z UBEZPIECZENIA OD ODPOWIEDZIALNOŚCI CYWILNEJ. A ZRZESZENIE POŚREDNIKÓW NIERUCHOMOŚCI, KTÓRE CIESZY SIĘ WSPANIAŁĄ OPINJĄ RÓWNIEŻ NIC NIE ZROBIŁO, NAWET NIE ZABRAŁO IM LICENCJI.
TO PO CO KOMU LICENCJA, PO CO TYLE ZAMIESZANIA JAK I TAK AGENCI ROBIĄ CO CHCĄ I WPĘDZAJĄ LUDZI W DŁUGI DO KOŃCA ŻYCIA.
jacenty wrote:
pewnie tusk wraz z rokita dzialajac w porozumieniu i podstepem zmusili tez michala kaminskiego zeby przed 2. tura wyborow prezydenckich negocjowal z chlopcami z samoobrony poparcie dla lecha laczynskiego?
jesli dalej nie zapalila sie lampka, przypominam: negocjacje po-pis zaczely sie po wyborach prezydenckich.
to jak?
czy ja mowilem ze to jest hop siup? zeby obciac podatki trzeba wczesniej obciac wydatki, czego pis oczywiscie nie zamierza robic. najlepszy przyklad: realizacja programu "tanie panstwo" sprowadzi sie prawdopodobnie do zamiany agencji nieruchomosci rolnych na bank ziemi. w takim ukladzie oczywiscie usprawnienie dzialania panstwa pozostaje w sferze marzen.
co do liniowego, gdybys choc na chwile wyszedl poza to, co mowi jaroslaw kaczynski wraz z kolegami i zainteresowal sie, co sie dzieje chociazby w naszym najblizszym otoczeniu to moglbys byc naprawde zaskoczony
pierdolisz tak bardzo, ze brak mi slow.
uniosles sie nie dbasz o image.
Błędy byłych koalicjantów
Dorota Kołakowska 09-10-2007, ostatnia aktualizacja 09-10-2007 01:51
Kancelaria Premiera skontrolowała ministrów LPR i Samoobrony. Andrzej Aumiller nie opracował programu 3 mln mieszkań, a Rafał Wiechecki kupił działkę po cenie sprzed dwóch lat
.............................................................................................................................
Tania działka Wiecheckiego
KPRM prześwietliła też prywatny zakup działki przez innego koalicyjnego ministra. Rafał Wiechecki z LPR, szef resortu gospodarki morskiej, w marcu tego roku kupił od Agencji Nieruchomości Rolnych działkę o powierzchni 2 tys. mkw. w Trzęsaczu na Pomorzu Zachodnim – donosiła prasa. Zapłacił 317 tys. zł. KPRM podczas licytacji ogłoszonej przez ANR nieprawidłowości nie wykryła, ale okazało się, że zakup ministra był wyjątkowo intratny. Cena wywoławcza opierała się na wycenie, w której posłużono się stawkami z 2004 i 2005 roku. KPRM zakłada, że wartość nieruchomości mogła być wyższa o co najmniej 10 proc. KPRM zainteresował też fakt, że pełnomocnik, który reprezentował Wiecheckiego w transakcji, został przez niego rekomendowany do rady nadzorczej Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście. Wiechecki: – Wszystko było czyste w 100 proc.
źródło: http://www.rzeczpospolita.pl
Co dla jednego jest wada dla drugiego (drugiej) może być zaletą jednak wiele
osób z którymi rozmawiałem klnie tę zaletę.
Popolemizujmy więc:
Fakt, ze przez lacze firewire data nie jest przesylana nalozona na obraz
tylko jako dodatkowy skladnik strumienia danych nie jest ulomnoscia,
lecz zaleta.
Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Zawsze lepiej mieć jakąś opcję i ją
wyłączyć niż nie mieć w ogóle.
W kazdej chwili mozna te (i inne) dane odtworzyc i nalozyc
na obraz. Robi to wiekszosc kamer przy odtwarzaniu obrazu na TV,
Tylko surowy nie zmontowany obraz .
a w komputerze dane te mozna odtworzyc z wgranego pliku (np.
programem CatDV) i nalozyc na montazu na obraz.
Używanie dodatkowego programu ( kto go zna ?) i nakładanie go na obraz
uważasz za zaletę. Czy dodatkowe renderowanie to też zaleta ?
Nic (technicznie)
nie stoi na przeszkodzie aby napisy z data byly nagrywane w kamerze
DV razem z obrazem na tasme. Nie ma takiej opcji, bo jest ona
niepotrzebna i niecelowa,
Może dla Ciebie.
| W bardzo wielu okolicznościach przydała by sie taka możliwość. Zawsze
| mógłbys ja przecież wyłączyć.
Wymien kilka(nascie?) z tych bardzo wielu okolicznosci ...
- data ( trwająca kilka sekund) w obrazie dla wielu osób kręcących
dorasatjące dzieci i urlopy to podstawa.
- filmy dokumentujące procesy technologiczne.
- filmy dla agencji nieruchomości i ubezpieczalni.
- filmy szkoleniowe dla sportowców
- znajomy chciał kręcić poród swojej żony i chciał mieć nagrane to sekunda
po sekundzie
Podziwiam Twoją fachowośc ale trochę więcej wyobraźni też by się przydało.
pozdrawiam
Paweł
Audytorom taki program si=EA nie przyda -- czyta=B3em projekt tej ustawy
(w=
dra=BFaj=B1cej
prawo UE), nic nie trzeba mierzy=E6 ani nawet symulowa=E6, tylko
licencjono=
wny wype=B3nicz
papierka szacuje wszystko na podstawie predefiniowanych tabel, inkasuje op=
=B3at=EA
i w=B3a=B6ciciel budynku ma problem z g=B3owy na 10 lat.w.
Witam. Mogę się zgodzić tylko w niewielkim zakresie. Części audytorów na
pewno się to nie przyda. Ale nie dla tego, że merytorycznie ma Pan tu rację,
tylko dlatego, że wielu uważa tak jak Pan. Wkrótce posypią się pozwy
cywilne, gdyż źle wystawione świadectwo będzie rzutowało na wartość
nieruchomości. Sam zadrudniam audytora i zacząłem od jego doszkolenia w
zakresie mostków termicznych.
Z zawodu jestem konstruktorem i jako taki liczę MESem statykę od lat.
Zaczynałem jednak 14 lat temu w Zakładzie Fizyki Cieplnej ITB od liczenia
mostków termicznych 2D i 3D, gdy jeszcze tego w Polsce prawie nikt nie robił.
Wtedy startował europesjski projekt EuroKobra. Dzisiaj po 14 latach projekt
EuroKobra nadal jest rozwijany i kontynuowany, chociaż już dostepny. W tym
czasie wyprodukowałem hobbystycznie swój program, który już jest używany
przez uczelnie, agencje "energetyczne" i będzie podstawą także szkolenia w
niektórych firmach szkolących certyfikatorów. Ci, którzy uczą się teraz i
nie mają ugruntowanych nie najlepszych nawyków będą, programem
zainteresowani.
Nie mówiąc już o tym, że sam projekt rozporządzenia odwołuje się do dwóch
źródeł danych o mostkach: katalogi lub obliczenia szczegółowe.
Pozdrawiam MirekH
Oto rezultat łupania w klawisze przez osobę, przedstawiającą się światu
| Przed chwilą usłyszałem w Radiu Zet, że wiadukt w Stanczykach mozna kupic
| za 7500 zł.
1 kwietnia już był...
Jak to kupić? Kupić materiał pochodzący z rozbiórki wiaduktu, czy kupić
grunt, na którym ów wiadukt stoi?
Wklejam z serwisu PAP:
<KTO KUPI MOSTY W STAŃCZYKACH NA MAZURACH?
Jedne z najwyższych mostów w Polsce - Stańczyki (woj.
warmińsko-mazurskie) - wzorowane na rzymskich akweduktach - zostały
wystawione na sprzedaż przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa i
starostwo powiatowe w Gołdapi.
Wartość nieruchomości, w skład której wchodzą dwie działki oraz dwa
wiadukty, wyceniono na 7 tys. 600 zł. Cena mostów nie jest wysoka, dużo
więcej przyszłych nabywców kosztować będą remont i program użytkowania,
gdyż budowla jest wpisana do rejestru zabytków.
Mosty w Stańczykach - to zdaniem wielu znawców - najlepsze i
najpiękniejsze miejsce w Polsce do skoków na bungy i skoków
wahadłowych. Ostatnio jednak zabronionych ze względu na zły stan
techniczny budowli.
http://dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=GOS&poddzial=POL&id_depes...
BTW - żeby nowego wątku nie zakładać - też z PAP:
<NOCNE KRADZIEŻE TRAKCJI UTRUDNIAJĄ TRANSPORT NA ŚLĄSKU
Nocne kradzieże linii kolejowej i tramwajowej utrudniły w sobotę
ruch pociągów i tramwajów na Śląsku - poinformowały służby wojewody
śląskiego. Złodzieje, kradnący elementy trakcji na złom, to plaga dla
kolejarzy i spółki Śląskie Tramwaje.
Złodzieje ukradli 220 m linii zasilającej na szlaku kolejowym na
trasie Tarnowskie Góry - Opole, między miejscowościami Tworóg i
Borowiany.
http://dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depes...
Marek A. Salwa
Dnia 25 czerwca 2005 roku w Sali Prymasowskiego Katolickiego Uniwersytetu Ludowego w Strzelnie odbyło się spotkanie z Marcinem Wrońskim – ekspertem ds. polityki rolnej i prezesem LPR w Inowrocławiu. Tematem był Program Rolny Ligi Polskich Rodzin.
Mimo trzydziestostopniowego upału spotkanie odbyło się z bardzo dobrą frekwencją. Przedstawiciel LPR przedstawił 20 podstawowych programowych założeń polityki rolnej.
- Najkrócej nasz program rolny można zobrazować hasło Szybki rozwój gospodarstw rolnych oparty o polską własność – tymi słowami Marcin Wroński rozpoczął prezentację.
Jednak w część przeznaczona na pytania zdominowana była przez temat tegorocznych żniw i zasad skupu zbóż.
- Polsce potrzebna jest natychmiast dobra ustawa o biopaliwach. Liga Polskich Rodzin posiada projekt takiej ustawy, w której rolnik będzie miał zagwarantowany zbyt i godziwą cenę. Jeżeli tego nie zrobimy natychmiast, to już niedługo będą nas obowiązywały przepisy unijne o biopaliwach i Polska, żeby nie płacić kar będzie musiała sprowadzać estry z innych państw. Przecież my możemy sami produkować biopaliwa, a są rejony w Polsce, także tu u nas na Kujawach, gdzie możemy powierzchnię zasiewu rzepaku zwiększyć nawet pięciokrotnie. Liga Polskich Rodzin mówi tak dla biopaliw i nie pozwolimy jak ostatnio, żeby górę nad dobrem dla polskiego rolnika i gospodarki, wziął interes producentów paliw kopalnianych – powiedział Marcin Wroński, za co został nagrodzony gromkimi brawami.
Podkreślił ponadto, że produktem powstającym przy produkcji biopaliw jest śruta rzepakowa, która może być wykorzystywana bez przeszkód w karmieniu zwierząt, zastępując droższą i sprowadzaną z zagranicy śrutę sojową.
Rolników interesowała, też sprawa wykupu ziemi po byłych PGR- ach. -Temu pług i socha co polską ziemię kocha, tak pisała Maria Konopnicka, a dziś polska ziemia sprzedawana jest byle komu, temu kto ma układy, wpływy, tak być nie może! Ziemia, która jest we władaniu Agencji Nieruchomości rolnych musi być przeznaczona na powiększenie polskich gospodarstw – podkreślił Wroński.
Jak zapowiedział po spotkaniu prezes Ligi Polskich Rodzin w Inowrocławiu, w dniach 2-3 lipca działacze LPR i MW z Inowrocławia przeprowadza wielką akcję ulotową podczas Targów Rolniczych w Minikowie koło Bydgoszczy, Spodziewanych jest tam kilkanaście tysięcy osób zwiedzających.
J.S.
adress
http://www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=2843&dz=region&x=3&pocz=0&gr=
Najstarsza matka świata, która w grudniu urodziła bliźnięta w wieku 67 lat, podała w klinice zaniżony wiek, by zakwalifikować się do sztucznego zapłodnienia - poinformowała brytyjska gazeta "News of the World".
Hiszpanka Carmela Bousada "odjęła" sobie 12 lat, by klinika w Los Angeles zakwalifikowała ją do programu zapłodnienia in vitro, do którego przyjmowane są kobiety poniżej 55 roku życia.
"Nikt nie pytał mnie o paszport. Może teraz wyglądam na zmęczoną, ale przed porodem byłam szczupła i wyglądałam o wiele młodziej" - wyjaśniła pani Bousada w wywiadzie dla "News of the World".
Dziennikowi nie udało się uzyskać komentarza kliniki Pacific Fertility Center z Los Angeles, która potwierdziła wcześniej, że pani Bousada leczyła się w tym ośrodku.
Pochodząca z Andaluzji kobieta urodziła 29 grudnia bliźnięta - Christiana i Pau, które przyszły na świat dzięki cesarskiemu cięciu.
Pani Bousada sprzedała dom w Hiszpanii, by zdobyć 60 tys. dolarów na leczenie w USA. Na dawczynię komórek jajowych wybrała "ładną, ciemnowłosą 18-latkę", a spermy - jasnowłosego, niebieskookiego Amerykanina włoskiego pochodzenia.
"Wybierałam na podstawie fotografii z katalogu. To było trochę jak oglądanie broszury w agencji nieruchomości i wybieranie domu" - powiedziała brytyjskiej gazecie.
W ciążę pani Bousada zaszła już przy pierwszej próbie. Pacific Fertility Center podaje, że w wypadku kobiet powyżej 43 roku życia prawdopodobieństwo wynosi 2 proc., a poniżej 34 lat - 56 proc.
Najstarsza mama świata nie przewiduje problemów z wychowaniem dzieci. Twierdzi, że jej matka żyła 101 lat i nie widzi powodu, dla którego ona sama miałaby nie dożyć równie sędziwego wieku.
Andaluzyjka jest o rok starsza od Rumunki Adriany Iliescu, która w styczniu zeszłego roku, mając lat 66, urodziła dziewczynkę. Iliescu też była w ciąży z bliźniętami, ale jedno z nich zmarło w łonie matki.
źródło:onet.pl
Hmmm Mam nadzieje, ze będzie jeszcze długo żyła, gdyż dzieci sierotkami zostaną
Bronisław Wildstein: Kiedy i komu wierzyć
Mieszkający w Niemczech były prokurator Andrzej M. Czyżewski, świadek w aferze paliwowej, stwierdził, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski przysłał do niego prokuratora, aby uzyskać “haki na Wassermanna i Macierewicza”.
Nie wiem, czy jego rewelacje są prawdą. Skonfliktowany z poprzednim rządem Czyżewski mógł się wydawać dogodnym adresatem takiego zlecenia. Wiem, że media polskie nie zauważyły tego oświadczenia zajęte rewelacjami, które w programie TVN “Teraz my” ogłosił znany lobbysta i aferzysta Marek Dochnal.
Oskarżył on dziennikarkę “Wprost” Dorotę Kanię, że wymusiła pożyczkę na jego teściowej, a dziennikarza Witolda Gadowskiego, obecnie szefa krakowskiego ośrodka TVP, o to, że w imieniu ministra Ziobry zaproponował mu status świadka koronnego.Teściowa Dochnala nie nazywa się Dochnal i prowadzi w Warszawie jedną z bardziej znanych agencji obrotu nieruchomościami, która zajmowała się m.in. kredytowaniem ich zakupów. Swojego czasu dodatek “Wyborczej” “wysokie obciachy” opublikował laurkę na temat firmy i jej właścicielki. Z usług agencji korzystało wiele znanych osób w stolicy.
A jednak to w “Gazecie Wyborczej” Monika Olejnik, odwołując się do rewelacji Dochnala, miażdży Kanię. Kiedy Dochnal w programie “Teraz my” oskarża Kanię, jest wiarygodny dla Olejnik, ale kiedy dzień później atakuje Kulczyka i Krauzego, jest już tylko obiektem jej żartów. Oskarżenia Dochnala przeciw dziennikarzom w TVN, Radiu TOK FM et consortes są wiadomością dnia, natomiast proces, który wytoczyła mu Kania, nie jest godzien zauważenia.
Większość Sejmowej Komisji Kultury (PO – PSL i LiD) uznała rewelacje Dochnala za na tyle poważne, że chce zająć się nimi już w środę i domaga się zawieszenia Gadowskiego. Za co, nie wiadomo. Notabene kontakty Gadowskiego z Dochnalem miały miejsce wtedy, kiedy Gadowski był dziennikarzem TVN, co stacja ta i jej przyjaciele skromnie przemilczają.
Politycy wiedzą, które rewelacje są im przydatne, a dziennikarski chór wie, które należy nagłaśniać. Najgorsze, że obywatele wiedzą tylko to, co pokażą im dziennikarze.
Rzeczpospolita.pl
Salonowy zamach i tyle. Dzisiaj u Monisi też strzelali do JRN.
W wirtualnym świecie „Second Life” zarejestrowało się już 4337358 użytkowników – podał we wtorek twórca tej sieciowej gry komputerowej. Producent poinformował, że w ciągu ostatniego miesiąca na jego serwerach zalogowało się 1039574 graczy, a przez ostatnią dobę uczestnicy zabawy wydali w wirtualnym świecie ponad 1,5 mln dolarów. Przez cały czas przebywa tam średnio ponad 15 tys. osób.
„Second Life” to istniejący tylko w komputerowej rzeczywistości trójwymiarowy wirtualny świat, zaludniany przez coraz większą rzeszę użytkowników internetu. Gracze mogą tam stworzyć swoje alter-ego, tzw. awatara, i z jego pomocą realizować dowolnie określone cele.
Twórca rozpowszechnia grę za darmo. Darmowe awatary mają jednak swoje ograniczenia, które można odblokować opłacając abonament w wysokości 10 dolarów miesięcznie.
Na fali rosnącej popularności „Second Life” swoje przedstawicielstwa w sztucznym świecie otwiera coraz więcej rzeczywistych instytucji i firm. W styczniu szwedzkie ministerstwo spraw zagranicznych zapowiedziało budowę ambasady, swoje biuro korespondencyjne prowadzi agencja Reutera, a BBC nadaje program radiowy. Powstało tam nawet oficjalne przedstawicielstwo kandydata na prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego.
Świat posiada ponadto własną walutę – Linden dolara (L$), którego można wymieniać na rzeczywiste pieniądze. Według obecnego kursu, jeden dolar amerykański jest wart około 250 L$.
Za wirtualną walutę można kupować wirtualne nieruchomości i ziemię, prowadzić wirtualny biznes i sprzedawać swoje wirtualne wyroby. W ten sposób można z czasem dołączyć do grona miejscowych milionerów, których – według ostatnich danych – jest obecnie 126.
Niektórzy zyski z wirtualnego świata potrafią przekuć na prawdziwe pieniądze sprzedając swój komputerowy majątek na aukcjach w internecie. Najdroższym przedmiotem wystawianym obecnie na aukcji eBay jest wirtualny „umeblowany dom, w dobrym sąsiedztwie”, wyceniany na ok. 70 USD. Gracze sprzedają także dużo droższe, powiązane z „Second Life” poradniki, czy domeny internetowe, a także „portfele” pełne Linden dolarów.
->Mushasi
"Gospodarka przestrzenna
Studia na kierunku GOSPODARKA PRZESTRZENNA przygotowują wysoko wykwalifikowaną kadrę specjalistów (menedżerów) działających w warunkach gospodarki rynkowej i potrafiących dobrze zarządzać miastem, gminą i regionem. Program studiów łączy różne aspekty systemu: człowiek - gospodarka – przestrzeń. Absolwent tego kierunku będzie potrafił kompleksowo ujmować różne zagadnienia gospodarcze, społeczne i przestrzenne, wyposażony będzie w metody i narzędzia konieczne do rozwiązywania problemów gospodarki przestrzennej w skali miasta, regionu, państwa i świata.
Oferowana lista specjalności:
Zarządzanie miastem i regionem
Integracja europejska
Modelowanie i prognozowanie regionalne
Strategie rozwoju zasobów ludzkich w regionie
Ubezpieczenia
Inwestycje i Nieruchomości
Gospodarowanie kapitałem ludzkim w organizacji
Gospodarka publiczna
Absolwent kierunku GOSPODARKA PRZESTRZENNA posiada wiedzę teoretyczną i praktyczną umożliwiającą kierowanie jednostkami terytorialnymi, łącząc kompleksowo zagadnienia gospodarcze, społeczne i przestrzenne. Jest przygotowany do podejmowania pracy w instytucjach naukowych, w urzędach centralnych, wojewódzkich, miejskich i gminnych, w administracji rządowej i samorządowej, samorządach gospodarczych, przedsiębiorstwach użyteczności publicznej, agencjach rozwoju regionalnego i lokalnego itp. Po ukończeniu studiów magisterskich istnieje także możliwość podejmowania pracy w szkołach wyższych."
Więcej na stronie:
http://www.eksoc.uni.lodz.pl/portal/
Wedlug mnie...czyli pod koneic 2-go roku studiów jest to kierunek bardziej ekonomiczny niz zajmujacy sie architektura, chociaz mialam tez zajecia z architektury, projektowania urbanistycznego itp.
Jesli chodzi o zagospodarowywanie przestrzeni publicznej to tak, mozna sie tym zajmowac po ukonczeniu tego kierunku...szczegolnie jesli chodzi o wydawanie pozwolen itp. (jednak bardziej podchodzimy do tego od strony ekonomicznej niz estetycznej)
Nie bez przyczyny został wywołany wątek prowadzenia przez gminę powiatowych szkół i kosztów jakie będzie ponosić gmina z racji wyręczania w myśleniu nieudolnego Zarządu Powiatu. To czy starczy na finansowanie Regionalnego Parku Przemysłowego w Gardnie. A sprawa wygląda tak:
24 lipca 2008 r. Marszałek województwa Władysław Husejko podpisał 15 umów wstępnych na inwestycje finansowane z Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013. Inwestycje te, uznane za najważniejsze dla województwa, dostaną pieniądze poza konkursem ( do 75 % wartości inwestycji ). Umowy dla pozostałych dziewięciu projektów ( na liście indykatywnej są 24 inwestycje z całego województwa) będą podpisane jesienią.
Wśród tych 15 inwestycji, które zostały uznane za najważniejsze znalazła się między innymi budowa Filharmonii Szczecińskiej, Projekt modernizacji linii kolejowej Szczecin – Kołobrzeg i połączenie Portu Lotniczego Szczecin – Goleniów a co dla nas najważniejsze Uzbrojenie terenów Regionalnego Parku Przemysłowego w Gardnie.
Gmina Gryfino otrzyma pieniądze na uzbrojenie terenów w specjalnej strefie ekonomicznej i będzie o krok bliżej zrealizowania planów dotyczących inwestycji. Umowy gwarantują przyznanie pieniędzy, pod warunkiem że złożone przez inwestorów wnioski będą kompletne i zostaną dobrze ocenione
Zdaniem Macieja Szabałkina, wiceburmistrza Gryfina, koszt uzbrojenia
wszystkich terenów to 130 milionów złotych, z czego pierwszy etap . uzbrojenie strefy pochłonie 77 mln złotych.
Burmistrz Gryfina Henryk Piłat wskazywał na natychmiastowe zainteresowanie
terenami wyrażone ze strony inwestorów. Zapytany przez nas o czas potrzebny
na uzbrojenie terenów należących teraz jeszcze do Agencji Nieruchomości Rolnych, zapewniał, że gmina przejmie a tereny będą gotowe na przyjęcie inwestora na koniec 2010 roku.
http://www.7dnigryfina.co...bum_6/3.jpg.pdf
To liczymy 130 milionów x 25% wkładu własnego gminy = 32 miliony; koszt uzbrojenia wszystkich terenów po stronie gminy.
Pierwszy etap 77milionów x 25% wkładu własnego gminy = 19 milionów 250 tyś ; koszt uzbrojenia po stronie gminy .
To tak lekko licząc przez 2 lata do 2010 gmina wyda z własnych pieniędzy około 20 mln.
Czy uważa Pan że wobec tak dużych inwestycji jak Regionalny Park Przemysłowy w Gardnie( bardzo ważny dla rozwoju gminy!) , gminę stać na kupowanie na kredyt Laguny za 13 mln, finansowanie szkół powiatowych 2mln? .
Józek Oleksy pojechał niczym były elektryk wysokich napięć z Torunia
Oleksy o Kwaśniewskim:
Oluś to mały krętacz
"Oluś zawsze był krętaczem, i to małym krętaczem. Za co się brał, zawsze spier.... I to zjednoczenie lewicy też spier..." - mówił Oleksy o Kwaśniewskim w rozmowie z Gudzowatym. Oskarża też byłego prezydenta, że ten nigdy nie byłby w stanie uczciwie zarobić na swój majątek - m.in. 400-metrowy apartament w Warszawie oraz domy: w Kazimierzu i Jazgarzewie.
Oleksy o Millerze:
To dupek jest
"To dupek jest" - mówił Oleksy o Leszku Millerze. Opowiadał też, że w sierpniu 2006 roku syn Leszka Millera, Leszek junior, poszukiwał domu do miliona dolarów. Oleksy tłumaczył, że dostał tę wiadomość poufnie od właścicielki agencji nieruchomości, do której zgłosił się młody Miller: "On w swoim imieniu zlecił poszukiwanie domu (...) Nie boi się, kur...".
Oleksy o Olejniczaku:
To narcyz
O Wojciechu Olejniczaku, nowym przywódcy lewicy, Oleksy mówił: "Jak narcyz. Nic nie umie, w żadnym języku słowa nie umie. To jest lider młodej, europejskiej lewicy?! Do cholery".
Oleksy o Szmajdzińskim:
To nadęty buc
Dostało się też szefowi klubu SLD, Jerzemu Szmajdzińskiemu. "Nie rozmawiam z nim w ogóle. Uważam go za buca nadętego" - powiedział Oleksy.
Oleksy o Borowskim:
Robił przekręty w kampani wyborczej
Marka Borowskiego - szefa SdPl - Oleksy wprawdzie nie obrzucił błotem, ale oskarżył go o przekręty w kampanii wyborczej. "Nie zwróciłeś uwagi, bo co cię to obchodzi, że Borowski wyciągnął koszty kampanii prezydenckiej, 500 tysięcy, a SLD 4,5 miliona. Tylko że Cimoszewicz miał trzy tygodnie kampanii, a Borowski trzy miesiące" - tłumaczył Gudzowatemu.
Oleksy o Jolancie Kwaśniewskiej:
Miała za dużo liftingów
Oleksy nie oszczędził też żony Kwaśniewskiego, Jolanty. Mówił, że miała "za dużo liftingów". Nie podobał mu się też jej program w TVN Style. "Raz oglądaliśmy to z Majką i więcej nie oglądam. Siedzi wyfiokowana Jola i gada. Przez 15 minut czy więcej uczy obywateli, jak jeść bezę. Że bezy nie można kroić nożem i widelcem, bo może trysnąć. Że trzeba zdjąć kapelusik od bezy. I to jest k… program pierwszej damy! By się wstydziła takie programy prowadzić" - opowiadał.
Oleksy o sobie:
Będę jak brzytwa
Najlepsze zdanie Oleksy ma oczywiście o sobie. "Teraz ze mną na solo nie wygrasz. Ja bardzo dużo czytam, odświeżam umysł i kur... będę jak brzytwa" - mówił Gudzowatemu. I dodał, że choć SLD "miało Polskę w dupie", on jeden - nie. (dziennik.pl)
Dobrze mówi, polać mu
.
<br />
<div align="justify">Ceny mieszkań stabilizują się! - od wielu miesięcy czekaliśmy na tę wiadomość. Warto więc, jeszcze raz przejrzeć oferty na rynku nieruchomości i zastanowić się, gdzie zainwestować pieniądze<br />
<br />
<br />
Najbliższa okazja w weekend 1-2 marca. Wtedy we wrocławskim NOT przy ul. Piłsudskiego odbędzie się czwarta już Giełda Mieszkaniowa. Wśród wystawców będą deweloperzy, agencje mieszkaniowe i instytucje finansowe. W programie m.in. porady specjalistów, w tym tych od aranżacji wnętrz. - To okazja, by porozmawiać z konsultantem w mniej oficjalnie atmosferze niż w biurze – zachęca Piotr Olczak, manager Giełdy Mieszkaniowej. <br />
<br />
Tomasz Muzyka, prezes JoyGroup, spółki organizującej tragi: - Zaprosiliśmy kilkunastu graczy liczących się na rynku nieruchomości. Przygotujcie się Państwo na wiele rozmów i atrakcyjne oferty targowe. Negocjujcie. Deweloperzy zdradzili, że przygotowali atrakcyjne rabaty. <br />
<br />
Nie zabraknie konkursów i atrakcyjnych nagród, m.in. mebli. Wstęp bezpłatny. Odwiedzający dostaną przewodnik z aktualną ofertą giełdową. <br />
<br />
Na targach ofertę zaprezentują m.in. Rafin, Archicom, Gant, Budmax, Podsystem, Ghelamco, Agal Bud. <br />
<br />
Partnerzy targów: Bankier.pl, InvestMap.pl, Nieruchomosci.com.pl, Gazeta Wyborcza, Echo Miasta oraz radio ESKA.<br />
<br />
Magdalena Mańkowska <br />
m.mankowska@joygroup.pl<br />
<br />
<img width="574" height="383" src="/var/gm.JPG" alt="" /><br />
<br />
<br />
<img width="575" height="385" src="/var/gm2.JPG" alt="" /></div>
Zgoda na budowę lotniska cywilnego koło Warszawy
Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) wydał promesę zezwolenia na założenie lotniska cywilnego w Modlinie k. Warszawy - poinformowało w czwartek biuro prasowe Przedsiębiorstwa Państwowego (PP) "Porty Lotnicze".
Modlin docelowo ma odciążyć port lotniczy na Okęciu, stając się częścią systemu lotnisk mazowieckich.
"Decyzja prezesa ULC to ogromny krok przybliżający nas do otwarcia lotniska w Modlinie" - powiedział cytowany w komunikacie rzecznik prasowy PP "Porty Lotnicze" Artur Burak.
Promesa wydana przez ULC ważna będzie przez 24 miesiące. Jak wyjaśnił rzecznik, promesa zapewnia, że po spełnieniu ustawowych wymogów, wnioskujący o zezwolenie na założenie lotniska, czyli PP "Porty Lotnicze" i Agencja Mienia Wojskowego, uzyskają je.
Prawo lotnicze przewiduje wśród wymogów, jakie muszą spełnić podmioty starające się o zezwolenie na utworzenie lotniska cywilnego, m.in. dołączenie do wniosku np. odpisu decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, programu wykorzystania lotniska, prognozy i planu organizacji ruchu lotniczego na lotnisku i w jego rejonie, dokumenty stwierdzające prawo dysponowania nieruchomością na cele budowy lotniska.
W prace nad uruchomieniem lotniska zaangażowane są również samorząd województwa mazowieckiego i samorząd Nowego Dworu Mazowieckiego.
Jak podała spółka PP "Porty Lotnicze", na początku listopada planowane jest spotkanie przedstawicieli instytucji zaangażowanych w prace nad uruchomieniem lotniska w celu uzgodnienia ostatecznych warunków współpracy.
Źródło
Choć droga do tego długa, to bardzo możliwe że za jakiś czas ptaki gromadzące się wiosną na rozlewskach modlińskich będą płoszone przez przelatujące samoloty
Hoc lepszy tekst strzelił. Pisał o tym ostanio Głos Pomorza i Kulisy:
5 kadencja, 10 posiedzenie, 2 dzień (16.02.2006)
9 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym (druk nr 275).
Poseł Czesław Hoc:
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! CBA ma ścigać korupcję, m.in. w instytucjach publicznych i samorządach terytorialnych. Ta instytucja nie tylko jest potrzebna. Jej powołanie jest naglącą powinnością państwa. To imperatyw, warunek sine qua non odbudowy nadziei i wiary w prawo i praworządność, niezbędny warunek naprawy państwa. Skąd to wiem? Od wyborców, mieszkańców wsi, małych i dużych miast, przedsiębiorców, którzy już utracili wiarę i siły w dochodzeniu swoich krzywd i którzy, załamani psychicznie, krańcowo wyczerpani, na nowo uwierzyli w prawo i w sprawiedliwość. W swoim programie nasz rząd nie mógł skorzystać z komfortowego hasła Clintona: po pierwsze, gospodarka. W naszej polskiej obecnej rzeczywistości: po pierwsze, naprawa państwa. A zatem uwolnienie gospodarki od przestępczych powiązań, układów i sitw. To warunek trwałego wzrostu gospodarczego.
Tylko z mojego okręgu wyborczego przykładów jest wiele. Oto jeden przykład: głośna afera dębowa w moim rejonie - wycięcie w ubiegłym roku 130-letnich dębów w gminie Gościno w powiecie kołobrzeskim. To przykład zbrodni na przyrodzie. Ludzie wywodzący się w większości z miejscowych struktur SLD, od dyrekcji Agencji Nieruchomości Rolnych, poprzez urzędników w starostwie powiatowym, kończąc na nadleśnictwie, dokonują takiej interpretacji prawa i tak je doraźnie kształtują, by w jednym dniu wyciąć szlachetne, stuletnie dęby, praktycznie w samej wsi. W tym czasie zadziwiająco opieszała i stronnicza jest postawa miejscowej policji, a miejscowa prokuratora z zadziwiającą łatwością umarza postępowanie. Na nic zdecydowane protesty lokalnej społeczności, mnóstwo potępiających artykułów w mass mediach miejscowych, regionalnych i w prasie centralnej. W takich okolicznościach prawo stanowią miejscowi partyjni notable.
Pytanie. Panie ministrze, z niecierpliwością oczekujemy utworzenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego, oczekujemy wznowienia powyższej sprawy i wielu innych. Czy pan, panie ministrze, pomoże wyjaśnić tę sprawę? Dziękuję. (Oklaski)
Ale wiesz tutaj to jest oficjalnie i z fanfarami...
A co sądzisz o wspaniałym raporcie otwarcia ?
Może kolejny konkurs na najbardziej ciekawe kawałki...
http://bip.powiat.elk.pl/public/get_file.php?id=110235
Jeden monitor LCD HIVISION, komputer pracuje bardzo wolno, co powoduje czeste zawieszanie – brak UPS, w wyniku braku swiatła gasnie i nie zapisuje wczesniej wprowadzonych danych, co powoduje utrate czesci informacji, w zwiazku z czym płynnosc pracy jest przerywana i trzeba
szukac danych, aby ponownie wprowadzic do programu;
str 40.
Jak patrzę na płace nauczycieli w tym raporcie to aż tak źle jak niektórzy przedstawiają nie jest, a niektórzy mają nawet bardzo dobrze...
Patrząc na strony 187 i późniejsze to ktoś pociągnął mocno z ekologii, erozjii i rekultywacją. Trochę groch z kapustą bo wymieszane niesamowicie i powtarzac się w różnych słowach. Ale najlepiej brzmi to:
"24. Opracowywanie sukcesywnie planów urzadzania lasów dla lasów prywatnych i AWRSP" - AWRSP to Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa nie istniejąca od 2004 kiedy to zastąpiła ją Agencja Nieruchomości Rolnych. Raport na czasie widzę.
Potem mamy to:
"41. Okresowe pomiary wielkosci emisji" - jakiej emisji ?? ctr+c i ctr+v ktoś opanował widzę do perfekcji.
Ogłoszenia z BIP UM Ełk:
Praca:
Zastępca Naczelnika Wydziału Strategii i Rozwoju UM Ełk http://elk-um.bip-wm.pl/public/get_file.php?id=110302
Specjalista ds. organizacyjnych. - http://elk-um.bip-wm.pl/public/get_file.php?id=110139
Porównajcie wymagania z tymi z powiatu, ja tu widzę różnicę. Do czego można się przyczepić ? Otóż z właściwości pierwszego dokumentu wynika, że autorem tegoż dokumentu jest Jerzy hmmmmm ja tutaj
http://elk-um.bip-wm.pl/public/popup.ph ... u_item=721
ani tutaj http://elk-um.bip-wm.pl/public/popup.ph ... u_item=732
żadnego Jerzego nie widzę. Jakiż to Jerzy mógł owe ogłoszenie pisać ???
:):) Ciekawe, nieprawdaż ?
1. Umieszczenie ofert na tablicy ogłoszeń - kilka groszy,
2. umieszczenie ofert na portalach internetowych - WCALE NIE BEZPłATNYCH dla biur nieruchomości (od ok 200 zł do ok. 400 zł za każdy portal): biura, poza może jednoosobowymi, nie publikują ogłoszeń pojedynczo a w pakietach, nie zaleznie więc czy ogłaszaja 1 czy np 100 ofert płacą tyle samo.
3. Wyróżnianie ofert na portalach internetowych - jak w pkt. 2 - płatne dodatkowo poza abonamentem
4. Utrzymanie strony internetowej z ogłoszeniami - ok. 50-100 zł/m-c
5. Ogłoszenia w MLS - nie płaci się za ogłoszenia a za uczestnictwo - minimum ok. 300 zł/m-c + 50 zł; poza tym często trzeba się podzielić prowizją z biurem, które ma nabywcę
6. Ogłoszenia w gazetach dla biur nieruchomości też są płatne.
Wszystkie powyższe kwoty + VAT
Poza tym kosztuje oczywiście wszystko co składa się na w ogóle istnienie biura i jego funkcjonowanie /ubezpieczenie; lokal; benzyna; telefony komórkowe i stacjonarne; internet; komputer; faks i drukarka; biurko; wizytówki; papier; toner; program do obsługi bazy danych; prąd; szkolenia itp itd - wszystko - każdy papierek i długopis/.
POZA TYM proszę powiedzieć ile kosztuje wizyta np. u okulisty, który za pomocą tablicy z cyframi sprawdzi nam ostrość widzenia ? 100-200 zł? To mało czy dużo? Załóżmy, że robi to przez 6 godz dziennie (czyli min. 12 pacjentów) od pon-pt przez miesiąc za 100zł za wizytę = 24.000zł . A teraz proszę powiedzieć /posługując się logiką z powyższego postu/ ile kosztuje ta tablica z cyframi i te specjalne okulary z przesłonami na każde oko?
A co do wzorów umów itp to oczywiście zgoda, ale (!) w tym kontekście to nie prawda, że "osoby nie znające prawa nieświadomie moga stać się ofiarami nieuczciwej agencji", bo nie trzeba znać prawa żeby mieć prawa i o nie dbać. Wzór umowy jest wzorem, pewną propozycją a więc można go zmieniać i klient może się na pewne zapisy nie zgodzić lub kształtować je w negocjacjach - znajomość prawa nie ma tu nic do rzeczy. I nie oszukujmy się: pośrednik ma znaleźć nabywcę (tak lub śmak) w określonym czasie i za określone wynagrodzenie. W jego interesie leży żeby zrobić to jak najszybiej i jak najmniejszym kosztem (co też ma związek z czasem trwania sprzedaży) - po prostu. Więc umowa na wyłączność już sama w sobie jest dla niego motywująca.
Ludzie, a po jaką cholerę podpisujecie z pośrednikami umowy na wyłączność?????? Na logikę, angażując w sprzedaż wszystkie możliwe biura nieruchomości są większe możliwości na skuteczniejszą sprzedaż, ponieważ wasza oferta będzie dostępna we wszystkich praktycznie wszędzie!! W przypadku ofert na wyłączność macie do dyspozycji tylko jedne biuro, które niczym pies ogrodnika, nie tylko nie dopuści do ofert konkurencji ale sam też nie będzie zanadto kwapił się inwestując w reklamę własne pieniądze!! Tak, tak moi drodzy właściciele biur nieruchomości nie dopłacają pośrednikom do telefonów komórkowych, można tylko korzystać ze stacjonarnych bez możliwości połączeń z telefonami komórkowymi co jest żenujące, ponieważ na dzień dzisiejszy ludzie sporadycznie podają w ogłoszeniach numery telefonów stacjonarnych. Płatne ogłoszenia to też poważne wydatki dla takiego, któremu prowizja tylko śni się po nocach. Pozostaje więc już tylko wklepanie niczym małpa do programu biurowego, po to żeby oferta trafiła na strony internetowe i FINITO!!!!! Nic więc dziwnego, że taka kreatura zabawiająca się w pośrednika najzwyczajniej w świecie BLOKUJE WAM SPRZEDAż!!!!!! Podpisując umowę standardową z pośrednikami nie tylko nic nie tracicie ale naprawdę macie szanse na szybką sprzedaż!!! A ty Adam jak masz problem to się go pozbądź. Rozwiąż umowę pośrednictwa na wyłączność ze skutkiem natychmiastowym uzasadniając przyczynę leżącą po stronie agencji nieruchomości. Napisz podanie w 2-ch egzemplarzach i pofatyguj się osobiście do właściciela agencji żądając pokwitowania na kopii z czytelnym podpisem agencji i pieczatką właściciela. Na wizytę nie nie umawiaj, działaj z zaskoczenia, zrób tylko dysktetne rozeznanie kiedy mozna zastać właściciela w biurze. A następnego dnia zgłoś swoją nieruchomość na wszystkich mozliwych serwisach typu Gratka, NET, Trader, Aaaby. Twoja oferta dotrze do wszystkich współpracujących z serwisami biur nieruchomości i zapewniam Ciebie, że na kilkadziesiąt agencji znajdzie się chociaż jedna, która ci znajdzie klienta!!! Powodzenia
"Rzeczpospolita": PO myśli o połączeniu dwóch agencji rolnych i zlikwidowaniu trzeciej - nieoficjalnie dowiedziała się "Rzeczpospolita". Jednak PSL takim pomysłom jest niechętne.
Propozycje PO zakładają połączenie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jako argument politycy podają między innymi dublowanie się niektórych działań obu instytucji. W wyniku konsolidacji miałaby powstać jedna, nazywająca się np. Agencja Rozwoju Obszarów Wiejskich, a samorządy wojewódzkie przejęłyby niektóre programy wsparcia dla rolników.
Zlikwidowana miałaby zostać też Agencja Nieruchomości Rolnych, a większość gruntów, którymi dysponuje, byłaby przekazana samorządom. Tereny obciążone np. dzierżawami pozostałyby w tzw. zasobie rolnym przy Ministerstwie Rolnictwa.
Jak mówią "Rz" członkowie zarządu Platformy, są już wstępnie przygotowywane projekty ustaw w tej sprawie. - Są takie pomysły, ale o to, co z nich wyniknie, trzeba pytać ministra rolnictwa Marka Sawickiego (PSL) - mówi Kazimierz Plotzke, wiceminister rolnictwa z ramienia PO.
I tu może pojawić się zgrzyt między koalicjantami, bo PSL, które objęło resort rolnictwa, jest bardziej sceptyczne wobec takich rozwiązań. Ludowcy nie chcą stracić wpływów na instytucje, których zadania przejęłyby samorządy. Poza tym utrzymywanie agencji gwarantuje setki posad do obsadzenia. Tylko w centrali Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa pracuje ponad 1000 osób.
Z ministrem Markiem Sawickim nie udało się "Rzeczpospolitej" porozmawiać. - Jeszcze nie dyskutowaliśmy w klubie o takich pomysłach, ale połączenie agencji w nową może spowodować, że musiałaby się ona ubiegać o unijną akredytację do wypłat, a to mogłoby długo trwać - ocenia Eugeniusz Kłopotek z PSL. Jego zdaniem te rozwiązania są trudne do wprowadzenia w życie.
No bardzo ciekawe jak sobie poradza koalicjanci z rozwiazaniem tej sprawy. Napewno nie bedzie to w 100% tak jak proponuje PO bo PSL nie pozwoli sobie na zlikwidowanie tak duzej liczby stanowisk do obsadzenia i wladzy do oddania. Jak dla mnie pomysl sluszny, zmniejszenie biurokracji i ciecie niepotrzebnych kosztow ale pozyjemy zobaczymy, jak sie uda to sensownie poukladac to duzy plus dla rządu.
Formułę tego forum, a szczególnie w temacie „Pytania do Wójta Gminy”, postrzegam w ten sposób, że pada pytanie w jakiejś konkretnej kwestii, a ja krótko, najwyżej w kilku zdaniach na nie odpowiadam. Powyższy spot zawiera kilka pytań, a po drugie dotyka obszernej tematyki. Dlatego obawiam się, że w tej formule nie jest możliwe jej pełne wyczerpanie. Z tego powodu podejmuję się odpowiedzieć na ten spot jedynie w zarysie, w żadnej mierze nie widzę możliwości przedstawienia tu programu. Pomoc ta ma kilka wymiarów, w tym organizacyjny, merytoryczny, ale przede wszystkim materialny. Ten ostatni, głównie poprzez udzielanie dotacji na ich statutową działalność i zlecanie im ( poprzez publicznie ogłaszane konkursy ) realizacji zadań własnych gminy. Najszerszy zakres i najdłużej ta współpraca dotyczy Ochotniczych Straży Pożarnych w St. Babicach i w Borzęcinie. Dzięki niej, w opinii wielu fachowców, w ostatnich latach obie jednostki wspięły się na wysoki poziom. Również możemy poszczycić się wieloletnią współpracą ze wszystkimi parafiami w gminie, z Katolickim Stowarzyszeniem Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej prowadzącym ośrodek w Bliznem, z TPD w Borzęcinie, z dwoma innymi stowarzyszeniami w Borzęcinie, z Ludowym Klubem Sportowym „Naprzód Zielonki”, ze Stowarzyszeniem Muzycznym im. K. Wiłkomirskego, z harcerzami, z Babickimi Sąsiadkami czy z Klubem Seniora. Doraźnie także z wieloma innymi, ale najlepiej zaczerpnąć wiedzy o tej współpracy u źródeł tj. zapytać ich samych. Poza tym można tego wszystkiego się dowiedzieć śledząc prace Rady Gminy i jej Komisji, a także ze strony internetowej gminy i ze stron tych organizacji, z Serwisu Informacyjnego, który ukazuje się co tydzień czy z Gazety Babickiej.
Panie Wójcie, czy pan odpowiada tylko na pytania "lekkie, łatwe i przyjemne" czy też inne zadane. Co na temat Funduszu Norweskiego i Pani Sekretarz Wojtachno oraz jej agencji nieruchomości? A może nie był Pan w Oslo tylko jakiś inny wójt Gminy Stare Babice? Tyle lat traktuje nas Pan wybiórczo lub wyborczo!
(...)
| W kazdej chwili mozna te (i inne) dane odtworzyc i nalozyc
| na obraz. Robi to wiekszosc kamer przy odtwarzaniu obrazu na TV,
Tylko surowy nie zmontowany obraz .
(...)
Używanie dodatkowego programu ( kto go zna ?) i nakładanie go na obraz
uważasz za zaletę.
Pablo, zastanow sie : Nie chcesz montowac - masz nalozona date i czas
przez kamere. Chcesz montowac - I TAK musisz uzyc programu do montazu.
Czy dodatkowe renderowanie to też zaleta ?
Rzeczywiscie, rendering jest koniecznoscia montazu nieliniowego
(nie systemu DV). Montaze RT zmniejszaja te niedogodnosc.
| Wymien kilka(nascie?) z tych bardzo wielu okolicznosci ...
- data ( trwająca kilka sekund) w obrazie dla wielu osób kręcących
dorasatjące dzieci i urlopy to podstawa.
- filmy dokumentujące procesy technologiczne.
- filmy dla agencji nieruchomości i ubezpieczalni.
- filmy szkoleniowe dla sportowców
W kazdej z tych sytuacji data i czas jest zapisywana i potem wyswietlana
na TV przez kamere. Jezeli MONTUJEMY film, to sila rzeczy uzywamy
programu motazowego. A tam mozemy nalozyc napisy (np. nieodzowne
w zastosowaniach naukowych czy prawnych dane o sytuacji, wypadku,
doswiadczeniu czy chocby "Zosia ma juz 3 latka", a nie tylko date i czas).
Jezeli jednak ktos nie lubi komputerow/programow - moze montowac na
montazu liniowym DV (maszyny podajace, mikser firewire, recorder albo
po prostu kamera DV - magnerowid DV).
Wtedy po montazu dane o dacie i ekspozycji moga byc wyswietlane
na TV przez kamere/magnetowid DV, podobnie jak z materialu zrodlowego.
- znajomy chciał kręcić poród swojej żony i chciał mieć nagrane to sekunda
po sekundzie
Jesli w koncu nakrecil, a zona szczesliwie urodzila, to mial nagrane
- nawet klatka po klatce :)
Podziwiam Twoją fachowośc ale trochę więcej wyobraźni też by się przydało.
Dzieki za uznanie, ale to nie kwestia wyobrazni, tylko pragmatzmu :)
W kamerze mozna wmontowac uklad rekompresujacy strumien
firewire w trakcie odtwarzania i nakladajacy date i czas na obraz
dostepny na wyjsciu firewire. Fakt, ze go tam nie ma NIE wynika z
ograniczen systemu DV tylko z logiki - podniesie to znacznie cene
i tak drogiej kamery, a wzrost funkcjonalnosci bedzie minimalny.
Mysle, ze istota problemu polega na czym innym : wiekszosc
programow do montazu nieliniowego gubi dane kontrolne
zapisane w strumieniu DV. Nie wiem na ile jest to sprawa
programu a na ile kodeka. Fakt, ze dane te nie sa najczesciej
transmitowane przez firewire po montazu jest ulomnoscia
tych programow (a nie DV w ogole). Dane sa przeciez obecne
w pliku po skopiowaniu filmu do komputera.
Pozdrawiam,
Zosia
Witam
Będe wdzięczny za info może ktoś kupił ziemie rolną i chce się podzielić
jak ?
Pomijając kwestie bycia rolnikiem lub nie, i sprawy zwiazane z budową,
to chciałem się podzielić swoimi doświadczeniami związanymi z samym
faktem kupna ziemi rolnej.
Kupiłem kilka lat temu gospodarstwo rolne. Trzeba być świadomym, że
często ludzie na wsi i środowiska wiejskie mają swoją specyfikę. Jest z
tym bardzo róznie, socjologowie mogą się tu wypowiadać, ja polecam
obejrzeć czasem w TV programy typu Uwaga, Reporter czy inne takie.
Nie zniechęcam nikogo do osiedlania się na wsi, ale róznie można trafić.
Bardzo często można kupić ziemię lub gospodarstwo w wyniku spraw
spadkowych (ja tak miałem). Czyli ktoś na wsi umiera, zostawia
gospodarstwo i spadkobiercy się dzielą, potem być może sprzedają. Trzeba
być przygotowanym, że często nawet w rodzinach, podziałowi majątku
towarzyszą konflikty. I osoba "z zewnątrz" która kupi takie gospodarstwo
lub część, czy chce czy nie chce wchodzi w ten konflikt.
Oddzielny temat - stosunki sąsiedzkie na wsi - nie będę omawiał -
wiadomo jak jest.
Podsumowując - znam przypadki, gdzie gospodarstwa mają tak skomplikowany
stan prawny i własnościowy, że kupujący tego nie ogarnie.
Znam człowieka, który poł roku chodził wokół sprawy, wszystko
pozałatwiał (nie mówię ile wydał), w końcu przy notariuszu rodzina się
pokłóciła, dziadek puścił ludową wiązkę, powiedział że nie sprzedaje i
pie... drzwiami.
Kupując działkę typowo budowlaną lub inną nieruchomośc z czymś takim się
raczej nie spotkamy. Sprzedający jest zdecydowany, wie co i za ile chce
sprzedać. Na wsi bywa różnie. Polecam film "Nigdy w życiu", jak babka
pojechała obejrzeć dzialke i rozmawiała z właścicielką.
"sprzedam tylko osobie prawosławnej" albo dowiadujemy się o tym dopiero
na miejscu. Czy inne dziwne uwarunkowania, o których normalnie kupując
działkę nie mamy pojęcia i do głowy by nam nie przyszło.
Nie chcę być źle zrozumiany ani zniechęcać nikogo, bo na pewno jest
tysiące przypadków że ktoś kupuje na wsi i jest sielsko anielsko i nie
zamieniłby się nigdy.
Ja tylko mówię, że NIE ZAWSZE tak jest.
Jeszcze jedno zdarzenia pamiętam. Sporo jezdziłem po okolicy jak
kupowałem, najczęsciej wyglądało to tak, że jak byłą fajna okolica to
szedłem do soltysa i pytałem, czy ktoś coś sprzedaje. Jakies siedlisko
czy ziemię. I raz znalazłem fajną rzecz niedrogo. Ale sołtys powiedział
mi : Panie, nie pchaj się Pan w to siedlisko ! Za żadne pieniądze bym
tam między nimi nie chciał mieszkać !!!
I chyba dobrze, że nie kupiłem ...
Rozpisałem się ...
Kupiłem jeszcze 2 lata temu typową ziemię rolną. Nie gospodarstwo
(budynki) ale samą glebę. Z agencji. Wszystko super, stan prawny czysty,
nikt się nie rozmyśli, nie zmienia zdania, nie wycofuje.
Wolę dogadywać się z urzędnikiem niż z chłopem.
I ten wariant szczerze polecam.
Trzeba tylko wygrać przetarg ...
art
Sekretarz Stanu Kazimierz Plocke
1) zastępuje Ministra w czasie jego nieobecności;
2) odpowiada za współpracę z Sejmem RP i Senatem RP;
3) określa zadania do realizacji oraz nadzoruje ich wykonanie w sprawach objętych zakresem działania Departamentu Finansów, Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii, Departamentu Gospodarki Ziemią oraz Departamentu Rybołówstwa, w szczególności dotyczące:
planowania i dysponowania środkami finansowymi w częściach budżetowych 32, 33, 35 i 62 oraz środkami finansowymi pochodzącymi z funduszy Unii Europejskiej przeznaczonymi na rozwój rolnictwa, obszarów wiejskich, rynków rolnych i rybołówstwa,
projektowania rozwiązań systemowych oraz stosowania instrumentów finansowych dotyczących rolnictwa, rozwoju wsi, rynków rolnych i rybołówstwa,
funkcjonowania jednostki koordynacji agencji płatniczych,
systemu zbierania danych rachunkowych gospodarstw rolnych (FADN) oraz działalności agencji łącznikowej do spraw FADN,
ubezpieczeń majątkowych,
weterynaryjnej ochrony zdrowia publicznego,
ochrony zdrowia zwierząt,
jakości środków żywienia zwierząt,
ochrony zwierząt oraz hodowli zwierząt gospodarskich,
znakowania i rejestracji zwierząt,
udziału Polski w pracach organów UE tworzących prawo wspólnotowe w zakresie bezpieczeństwa żywności,
gospodarki ziemią i wspierania przemian struktury agrarnej,
rewindykacji nieruchomości rolnych,
ochrony gruntów rolnych,
geodezji rolnej,
inżynierii środowiska,
kształtowania infrastruktury technicznej wsi,
inwestycji finansowanych ze środków budżetu państwa,
melioracji wodnych i techniki,
rozwoju rybołówstwa morskiego i rybactwa śródlądowego,
rynku rybnego,
udziału Polski w pracach organów UE tworzących prawo wspólnotowe w zakresie rybołówstwa;
4) nadzoruje i kontroluje działalność:
Inspekcji Weterynaryjnej,
Krajowego Centrum Hodowli Zwierząt,
Polskiego Klubu Wyścigów Konnych,
Agencji Nieruchomości Rolnych,
Okręgowego Inspektoratu Rybołówstwa Morskiego w Gdyni,
Okręgowego Inspektoratu Rybołówstwa Morskiego w Słupsku,
Okręgowego Inspektoratu Rybołówstwa Morskiego w Szczecinie.
Z tak rozległym zakresem obowiązków tylko naiwny przyjmie, że powyższy poseł,najlepszy nawet Kaszuba zaangażuje się z dużym oddaniem,głębokim zainteresowaniem polskiej rybackiej sprawie.Problem wymaga wyjątkowo dużej rozwagi i przemyśleń.Za łatwo przyjęliśmy ten trzyletni program.Rozłożony na dwa lata pozwoliłby na szybsze zweryfikowanie.Który z europejskich krajów tak łatwo jak polskie ministerstwo wraz z doradztwem pozwala na tak znaczące, dostrzegalne eliminowanie z gry gospodarczej rodzimego rybołówstwa na bałtyku.Zmowa odbiorców dorszy, przecież ceny dla konsumenta nie spadły?? Zalewająca rynek panga, rujnuje rynek dorsza?? Cena minimalna na dorsza??
...Przy okazji - jak powiedział mi pewien zaprzyjaźniony komputerowiec-programista - kiedyś optymalizował kod, aby program pracował jak najefektywniej, nawet na wolniejszych maszynach; teraz zakłada, że nabywca programu kupi nowy komp, jeżeli mu będzie tej szybkości brakować. Pytanie, do czego prowadzi takie podejście i czy jest ono słuszne?...
No to kolejny off z mojej strony:
1. nikt nie ma aż tyle czasu żęby optymalizować kod pod sprzęt (konkurencja nieśpi, trzeba wydać dany produkt jako pierwszy, i często jest tak że już pare dni po premierze pojawiają się pierwsze "łaty").
2. Technicznie rzecz jest wątpliwa jest przecież bardzo duze zróżnicowanie sprzetu (nawet w obrębie jednego producenta) cięzko coś dopasować, chcesz dopasowania to kompiluj samodzielnie
dodatkowo systemy operacyjne też występują w kilku wersjach, oprogramowanie również, mistrzem świata jest Microsoft jego oprogramowanie nie jest kompatybilne ani górę ani w dół (choćby przenoszenie plików DOC pomiędzy poszczególnymi wersjami Worda - niezłe jaja)
3. Hardware też musi się sprzedawać, taka karuzela wzajemnie się napędza, my wymyślimy nowsze, lepsze (bardziej wymagające programy) Wy nowy sprzęt itd... Po co komu klijent który od kilku lat używa tego samego, jak na nim zarobić, stwóżmy mu potrzeby (nieważne że czesto sztuczne) i pokażmy jak może je zaspokoić.
Słuszne to napewno niejest, ale firmy chcą zarabiać nie uszczęśliwiać klijentów (wyjątkiem są te, które zarabiają na uszczęśliwianiu - choćby agencje ..... sprzedaży nieruchomości )
......................................................................................................................................................................
BTW - nikt nie poruszył tematu nagrywania filmików na hybrydach.... A to istotna przewaga.
W Sony R1 tez nie wsadzili filmików, kupujący tego typu sprzęt raczej filmików nim nie kręcą, można taniej kupić kamerę, która będzie o niebo lepsza, aczkolwiek to miły dodatek.
Wypasiony EVF - to taki, na którym wszystko widać wyrażnie i dokładnie, nawet w nocy (np. A1 zminie tryb na czarno biały) i będzie można powiększyc nim fragment obrazu (A1 robi coś takiego) - bez utratry jakości w celu dokładniejszego wyostrzenia.
Niepowiem układy optyczne są jak na razie lepsze (długo byłem pod wrażeniem tego z analogowej minolty kumpla) ale nie wróże im długiej przyszłosći.
To jest tylko dodatkowa ruchoma rzecz. która może się zepsuc, i trzeba to regulować, montaż lustra pewnie dłużej trwa i kosztuje niż montaż EVF - niby za wszystko i tak płaci klijent, ale po co ponosić kosztu produkcji.
Przyszdł mi do głowy nowy pomysł.
Wymienne matryce - otwieram klapkę - wyjmuje matrycę, czyszczę (podobno sama matryca jest za jakimś szkłem czy filtrem), a ponieważ ide focić noca, w miejsce wkładam taką z iso 6400 co to wogule nie szumi - profesjonaliści byli by szczęśliwi, producenci też,
Radę nadzorczą największej spółki rolniczej na Dolnym Śląsku opanowali działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wkrótce zmieni się dyrektor dolnośląskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa
Zmiany personalne w ARiMR i spółkach zależnych od tej agencji to efekt porozumień koalicyjnych między PO i PSL-em. Ludowcom podlega Ministerstwo Rolnictwa, które nadzoruje m.in. ARiMR, Kasę Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych, Agencję Nieruchomości Rolnych oraz Agencję Rynku Rolnego. Do niedawna tymi instytucjami kierowali ludzie Samoobrony, a po wyrzuceniu przez Jarosława Kaczyńskiego Andrzeja Leppera z rządu - działacze Prawa i Sprawiedliwości.
Kilka tygodni temu zaczęła się kolejna karuzela stanowisk. W ubiegłym tygodniu prezesem centrali KRUS-u został Roman Kwaśnicki, który w 2006 roku kandydował z ramienia PSL-u na prezydenta Jeleniej Góry. Ostatnio pracował w urzędzie marszałkowskim jako wicedyrektor departamentu rozwoju regionalnego, a w latach 1995-1997 był wicewojewodą jeleniogórskim.
Wkrótce z dolnośląskiej ARiMR - najważniejszej w kraju agencji rolniczej - zostanie odwołany Zygmunt Skiba z PiS-u. ARiMR zajmuje się wdrażaniem programów Unii Europejskiej i dzieli unijne dopłaty dla rolników. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Skibę ma zastąpić działacz PSL-u Mariusz Gregorczyk. Jest on wiceprezesem zarządu regionalnych struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego na Dolnym Śląsku i wieloletnim pracownikiem Agencji.
Tadeusz Drab, prezes dolnośląskiego PSL-u, wicemarszałek województwa: - Zmiany w ARiMR były najpilniejsze i konieczne. Niestety, po poprzednikach został wielki bałagan. Zwłaszcza po okresie, gdy w agencji rządzili ludzie z Samoobrony.
W poniedziałek zmienił się skład rady nadzorczej Dolnośląskiego Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego, największej spółki rolniczej na Dolnym Śląsku, w której większość udziałów ma ARiMR.
W siedmioosobowej radzie nadzorczej zmieniło się sześć osób. Trafili do niej m.in. Wojciech Szydełko, członek PSL-u i kandydat do Sejmu partii w ubiegłym roku, oraz Wojciech Legawiec (PSL), który kandydował do Sejmu w 2005 roku z województwa świętokrzyskiego. Trzy inne osoby to pracownicy warszawskiej centrali ARiMR, którą od ubiegłego tygodnia kieruje Dariusz Wojtasik z PSL-u.
Przedstawiciele ARiMR tak bardzo chcieli wymienić skład rady nadzorczej, że w pośpiechu odwołali przedstawiciela Skarbu Państwa, który podlega Platformie Obywatelskiej. - Na sali zapadła konsternacja i głosowanie przerwano na jakiś czas. Wznowiono je dopiero po instrukcjach z Warszawy, by nie odwoływać przedstawiciela Skarbu Państwa. Po przerwie ta osoba została przywrócona do rady - mówi osoba obecna na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, zastrzegając anonimowość. Wybrana w poniedziałek rada nie powołała jednak nowego zarządu.
Poza Dolnośląskim Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego ARiMR ma też udziały w dwóch innych spółkach rolniczych na Dolnym Śląsku - w Legnicy i Wałbrzychu. Tam na razie nie doszło do zmian.
CBA - założenie słuszne, z korupcją należy walczyć - tylko czy aby pełniło swoje zadanie?
Funkcjonariusze CBA zatrzymali na gorącym uczynku przyjęcia łapówki Janusza B., Kanclerza Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej we Włocławku. Żądał dla siebie 1/12 wartości kontraktu na usługi porządkowe na terenie uczelni. To kolejny już kanclerz wyższej uczelni zatrzymany tuż po kontrolowanym wręczeniu łapówki.
Funkcjonariusze lubelskiej Delegatury CBA zatrzymali dzisiaj Mariana Cz., pracownika wydziału architektury Urzędu Miasta w Lublinie. Żądał łapówki za odbiór inwestycji budowlanej. Sprawa jest rozwojowa.
Janusz J. i Jan Z., szefowie gorzowskiej spółki kupieckiej zostali zatrzymani przez agentów CBA z poznańskiej delegatury na gorącym uczynku wzięcia prawie 200 tys. zł łapówki. Od tej kwoty uzależnili wypłatę kilku milionów złotych należności za wykonane prace budowlane. Wcześniej wzięli 400 tys. zł za sam wybór wykonawcy hali.
Sylwester Z. właściciel agencji ochrony „Zubrzycki” i Dariusz K., trener Lechii Gdańsk zatrzymani za korupcję. Za 300 tys. zł załatwili ustawienie przetargu o wartości 10 milionów zł.
189 tys. zł - Bogusław W., kanclerz warszawskiego AWF-u; 50 tys. zł - Kazimierz S., kierownik pływalni; 316 tys. - Dariusz K., były dyrektor w oddziale Poczty Polskiej; 60 tys. zł - Paweł S., dyrektor jednego z warszawskich OSiR-ów: to kwoty łapówek i kolejni zatrzymani przez agentów CBA organizatorzy korupcyjnych procederów. Dwaj pierwsi wpadli „na gorąco”
Ćwierć miliona zł warte było dla burmistrza Helu i posłanki na Sejm ustawienie przetargu na nieruchomość, której wartość szacuje się na kilkadziesiąt milionów zł. Oboje wpadli w momencie przyjmowania łapówki.
Zniesienie podatku od darowizn - a któż tak tego sie domagał?
No w moim mniemaniu dotyczy to kazdego z nas.
Zmniejszenie opłat za usługi notarialne - znów - założenie słuszne - skutek marny.
Nie znam skutkow. Mam nadzieje ze zaplace duzo mniej niz przed wprowadzeniem tej nowelizacji
Wykup mieszkań - pomyśl, jakbyś się czuł gdybyś Ty wywalił na mieszkanie kilkadziesiąt tysięcy a sąsiad parę złotych? Stałbyś się frajerem w jego oczach...No ale to już wyborami pachniało więc należało działać.
Tak sie sklada ze kupilem mieszkanie w Warszawie za kilkadziesiat tysiecy, a posuniecie PiS popieram bo znam sprawe i powody dlaczego spoldzielnie uniemozliwialy wykup mieszkan. Sa tez osoby ktore tego nie moga zrobic.
"Stanowcza i suwerenna polityka zagraniczna" - to aż musiałem ująć w cudzysłowie aby nikt mnie nie posądził o te słowa. Ułańska fantazja Kaczyńskich, umieranie za pierwiastki
Jakie umieranie? Osiagnieto cel i juz po klopocie. Najlepiej lizac zad, zeby o nas dobrze pisano w lewicowych mediach zachodu.
Co do mieszkań - każdy rozumny człowiek wiedział, że to kiełbasa wyborcza i nie ma nawet co komentować. Tylko nie dodali przed wyborami, że to plan na dwie kadencje:)
O drogach nie wspomnę choć fakt, w dwa lata nie da się wszystkiego zrobić.
Czytales program wyborczy PiS z 2005 roku? Chyba nie bo tam jest mowa o 2 kadencjach.
Ja uwazam ze nie da sie zbudowac przyszlosci jezeli w kraju beda rzadzic, czy tez beda miec wplyw ludzie ktorzy jeszcze do niedawna sluzyli innym i na szkode panstwa polskiego.
Ja po dwoch latach pozytywnie oceniam rzady PiS, ale mam tez zastrzezenia. Nie zmienia to faktu ze wierze im bardzij niz PO. Nie mam wyjscia i musze czekac na mozliwosc oceny rzadow PO.
Zapytam jeszcze? Byles na wyborach?
TANIE PAŃSTWO - ograniczenie wydatków na administrację państwową, rządową i samorządową
Zmniejszenie wydatków realizowanych przez zbiurokratyzowany aparat administracji, ograniczenie zatrudnienia w administracji państwowej o 20 procent, zmiana systemu tworzenia budżetu oraz likwidacja niektórych funduszy i agencji, to niektóre z założeń programu Tanie Państwo zaproponowanego przez Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Wprowadzenie programu przyniosłoby państwu prawie sześć miliardów złotych oszczędności rocznie.
Głównym celem programu jest wprowadzenie radykalnych zmian poprzez standaryzację administracji publicznej, likwidację niektórych urzędów, funduszy i agencji, między innymi: Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON), Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR), Rządowego Centrum Studiów Strategicznych (RCSS), szesnastu oddziałów terenowych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) i innych. Proponowane jest połączenie i liczne zmiany w strukturach dotychczasowej administracji, na przykład połączenie Agencji Rynku Rolnego (ARR) i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) oraz konsolidacja większości inspekcji. Zatrudnienie w administracji publicznej wzrasta dziś lawinowo - mówi Kazimierz Marcinkiewicz, poseł PiS. W 1995 roku w administracji pracowało 737 tysięcy 900 urzędników, w 2000 roku już 822 tysiące 200, a w 2003 zatrudnienie szacuje się na 873 tysiące osób. Niezbędne jest więc zmniejszenie zatrudnienia w administracji państwowej o około 20 procent. Przyniesie to oszczędności rzędu 1,1 miliarda złotych w skali roku - wylicza Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
PiS proponuje również, by po zmianie Konstytucji RP przestała istnieć skompromitowana dzisiaj Krajowa Rada Radiofonii i Telewizja (KRRiT), a także Rzecznik Praw Dziecka (RPD), którego kompetencje przejąć powinien Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO). Zlikwidowana zostałaby też Rada Polityki Pieniężnej (RPP), której kompetencje - zdaniem PiS - przejąłby zarząd Narodowego Banku Polskiego (NBP). Utrzymanie Rady kosztuje dziś budżet państwa sześć milionów złotych rocznie.
Niezbędna jest także zmiana dotychczasowego systemu tworzenia budżetu państwa polegającego na przechodzeniu wszystkich wydatków z roku poprzedniego na następny z uwzględnieniem zmiany związanej ze współczynnikiem obowiązującym w danym roku. Uważamy, że budżet państwa musi być tworzony w urzędzie premiera, a wykonywany i kontrolowany w ministerstwie finansów - podkreśla Kazimierz Marcinkiewicz. Niezbędne jest zatem wprowadzenie zestandaryzowanego informatycznego systemu zarządczego, który pozwoli odpowiedniemu departamentowi ministerstwa finansów on-line monitorować stan operacji i sald oraz kontrolować wydatki. Jednocześnie należy umożliwić stałą kontrolę wydatków Najwyższej Izbie Kontroli (NIK) - dodaje poseł Marcinkiewicz.
Kolejny cel stawiany przez PiS w programie TANIE PAŃSTWO to wprowadzenie efektywnego systemu ściągania podatków. Izby i urzędy skarbowe wymagają daleko idącej przebudowy. Dlatego też PiS proponuje powołanie Głównego Urzędu Skarbowego, podległego ministrowi finansów. Urząd ten przeprowadzi reformę aparatu skarbowego i będzie nadzorował pracę administracji skarbowej. Wprowadzone zmiany przyniosą oszczędności stanowiące około 20 procent budżetu tych instytucji w roku 2004. Dla budżetu państwa oznacza to około 400 milionów złotych oszczędności rocznie. Część tych środków zostanie przeznaczona na reformę systemu wynagrodzeń w administracji skarbowej.
Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS zmiany te zapewnią realizację przez administrację państwową trzech strategicznych celów: państwo gwarantujące zabezpieczenie interesu narodowego, państwo efektywne i przyjazne obywatelowi, a także państwo skuteczne w egzekwowaniu prawa.
http://miasta.gazeta.pl/l...40,4234475.html
Lotnisko w Świdniku coraz bliżej
7 mln zł z budżetu państwa dostanie Lubelszczyzna na lotnisko w Świdniku. Dobrą wiadomość ogłosił w poniedziałek w Kielcach wicepremier Przemysław Gosiewski.
- Liczyliśmy na te pieniądze i jak widać, mieliśmy rację. Udało się - cieszy się prezes spółki Port Lotniczy Lublin Grzegorz Muszyński.
To kwota z rezerwy celowej zaplanowanej w budżecie państwa na poprawienie infrastruktury lotnisk. 120 mln zł ma trafić do 11 portów, które będą obsługiwały Euro 2012.
W Świdniku za rządowe pieniądze powstanie dokumentacja projektowa rozbudowy lotniska: m.in. komplet ekspertyz i badań, projekt budowlano-wykonawczy, kosztorys inwestorski i pozwolenie na budowę.
We wtorek prezes Muszyński ma przedstawić aktualny stan prac nad koncepcją rozbudowy lotniska. Od kilku miesięcy władze województwa i spółki pracują nad nowym, niekolidującym z programem Natura 2000, wariantem pasa startowego. Chodzi o ochronę susłów perełkowanych, których największa kolonia w Europie mieszka właśnie na terenie lotniska w Świdniku. Początkowo - mimo protestów ekologów - planowano przenieść susły w inne miejsce. Ale można to zrobić tylko w lipcu. W tym roku na pewno by się nie udało, co oznaczałoby, że lotnisko nie powstałoby - jak zakładają plany - do 2009 roku.
Kilka tygodni temu pojawiły się pierwsze informacje, że władze województwa znalazły optymalne wyjście: pas zostanie przeniesiony, tak by nie kolidował z siedliskiem. - Wejdziemy w las, to jest pewne. Ale dzięki temu polepszymy parametry startu i lądowania: uda się nam zbudować pas długości 2,5 tys. metrów. Dodatkowym atutem będzie mniejsza uciążliwość samolotów, bo największe natężenie hałasu skupi się nad pasem trawiastym, gdzie obecnie prowadzona jest działalność aeroklubowa i mieszkają susły. Pogodzimy interesy wszystkich: ekologów, sportowców i entuzjastów lotniska w Świdniku - mówi odpowiedzialny za transport wicemarszałek Jacek Sobczak, który zaznacza, że wybór ostatecznego przebiegu pasa startowego nie jest jeszcze przesądzony.
Wiadomo jednak, że nowy pas będzie wymagał wycięcia ponad 150 ha lasu, który jest własnością Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, a leży już na terenie gminy Wólka Lubelska (tzw. Wilcze Doły). - Oczywiście będziemy musieli nabyć te grunty - mówi enigmatycznie wicemarszłek Sobczak.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że "nabycie" nie musi wcale oznaczać kupienia ziemi. - Samorząd województwa jest właścicielem wielu gruntów w regionie i może je np. wymienić za ten las - usłyszeliśmy w Urzędzie Marszałkowskim. Według naszych informatorów istnieje też inna możliwość: przekazanie terenu przez Lasy Państwowe Agencji Nieruchomości Rolnych. Ta z kolei mogłaby oddać las spółce. - W ramach naszych statutowych zadań możemy przekazywać teren np. na organizację transportu regionalnego. Jest tak w przypadku dróg, ale do tej pory nie zajmowaliśmy się przypadkiem lotniska - mówi nam jeden z wysokich urzędników lubelskiego oddziału ANR.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin
[ Dodano: 2007-06-19, 22:36 ]
Prezes KRUS do wymiany
Józef Matusz, Karol Manys, e.cz. 16-01-2008, ostatnia aktualizacja 16-01-2008 12:45
link: http://www.rp.pl/artykul/84304.html
PO i PSL porozumiały się w sprawie wymiany prezesów w KRUS i w agencjach rolnych – dowiedziała się „Rz”. – Oby to była wymiana nie na swoich, tylko na lepszych – komentuje opozycja
Minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL) potwierdza, że zwróci się do premiera Donalda Tuska o odwołanie ze stanowiska Leszka Droździela, prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Agencja odpowiada za wypłatę rolnikom unijnych dopłat. Politycy koalicji uważają, że sytuacja w ARiMR wymaga natychmiastowych zmian personalnych.
– Agencja nie jest przygotowana do obsługi środków, które UE daje nam na lata 2007 – 2013 – mówi Leszek Korzeniowski (PO), szef Sejmowej Komisji Rolnictwa. A mowa o niebagatelnych pieniądzach. W ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich Polska ma do wykorzystania w ciągu siedmiu lat w sumie 17 mld euro. ARiMR nadal nie ma zaś odpowiednio przygotowanego systemu komputerowego do obsługi tych płatności.
Szykowana jest zmiana nie tylko w Agencji Restrukturyzacji, ale też na stanowiskach prezesów Agencji Nieruchomości Rolnych oraz Agencji Rynku Rolnego. Personalne trzęsienie ziemi czeka także Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Z naszych informacji wynika, że minister Sawicki już w zeszłym tygodniu wysłał do premiera Tuska wniosek o odwołanie szefa KRUS Jacka Dubińskiego. Jego miejsce zajmie najprawdopodobniej dotychczasowy wiceprezes tej instytucji Władysław Łukasik. Z kolei Grzegorza Piętę z ANR miałby zastąpić Wojciech Kuźmiński .
– Zmiany nastąpią w najbliższych dniach. Najdalej w ciągu dwóch tygodni – potwierdza Eugeniusz Grzeszczak (PSL), minister z Kancelarii Premiera. Ani w ARiMR, ani w pozostałych agencjach o zmianach na razie nic nie wiedzą. – To jest pytanie do ministra rolnictwa i do Kancelarii Premiera. Mogę powiedzieć jedynie, że szefem naszej agencji jest Leszek Droździel – mówi Radosław Iwański, rzecznik ARiMR.
– Oby to była wymiana nie na swoich, ale na lepszych – komentuje były minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz z PiS. Z kolei Wojciech Pomajda (LiD), wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa, dziwi się, że koalicja zabiera się do porządkowania rolniczych agencji i KRUS dopiero teraz. – Gdyby to zależało ode mnie, na pewno podjąłbym te decyzje dużo szybciej. To, co dzieje się w agencjach, głównie ARiMR, woła o pomstę do nieba – komentuje Pomajda.
W nieoficjalnych rozmowach politycy PO przyznają, że chcieli przeprowadzić zmiany dużo wcześniej. – Głównym problemem pozostają ludzie, którzy przyszli tam z nadania Samoobrony. Wielu urzędników ma zaledwie wykształcenie zawodowe – mówi nam jeden z polityków Platformy. Tłumaczy jednak, że wcześniejszych zmian obawiało się PSL. Teraz ludowcy jednak zmienili zdanie.
Jakimi sposobami PO przekonała ich, by przeprowadzić wymianę prezesów?
– Tu nie trzeba było stosować żadnych trików czy nacisków. Minister Sawicki chciał czasu, to go dostał, ale teraz już wie, że zmiany systemowe wymagają wymiany ludzi – przekonuje Leszek Korzeniowski z Platformy.
17 mld euro powinna wykorzystać Polska w ramach unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w ciągu najbliższych siedmiu lat
Źródło : Rzeczpospolita
"Tanie państwo" będzie później niż obiecanoles, pm2006-08-25, ostatnia aktualizacja 2006-08-25 21:10
PiS przyznaje, że jego "Tanie państwo" to na razie fikcja. Oszczędności mają być od przyszłego roku
Wczoraj w "Gazecie" ujawniliśmy raport Platformy Obywatelskiej. Wynika z niego, że od początku roku wydatki na administrację rządową wzrosły o 2 mld zł. Przybyło sto rządowych samochodów, kilkadziesiąt telefonów komórkowych, o 3 tys. zwiększyła się liczba urzędników. Dodatkowo powstały nowe ministerstwa i nie sprzedano żadnego z 90 rządowych ośrodków wypoczynkowych.
Tymczasem PiS w programie "Tanie państwo" obiecywał 6 mld zł rocznie oszczędności na kosztach administracji.
Minister w kancelarii premiera Przemysław Gosiewski przyznał wczoraj dziennikarzom, że rząd nie rezygnuje z "Taniego państwa", i zapewnił, że rządowe telefony i samochody zostaną ograniczone.
- Zasadnicze znaczenie dla realizacji programu "Tanie państwo" ma jednak planowana reforma finansów publicznych - powiedział Przemysław Gosiewski.
Podkreślił, że Ministerstwo Finansów przygotowuje dwa etapy reformy. Pierwszy dotyczy szybkiego wykorzystania środków unijnych, drugi - likwidacji części funduszy i agencji. Oszczędności mamy odczuć w 2007 r.
Tymczasem były premier Kazimierz Marcinkiewicz jeszcze w ub.r. zapewniał, że większość programu oszczędnościowego zakończy się do końca czerwca 2006 r.
W tym czasie miało być zlikwidowanych kilkadziesiąt zakładów budżetowych i rządowe agencje, m.in. Wojskowa Agencja Mieszkaniowa oraz Agencja Nieruchomości Rolnych. Nic z tego nie wyszło. Zlikwidowano jedynie Rządowe Centrum Studiów Strategicznych (oszczędności 4 mln zł).
Jeden z liderów PO Jan Rokita stwierdził wczoraj, że „bracia Kaczyńscy mają obyczaje będące zaprzeczeniem »Taniego państwa «”. - Stąd się biorą te kolumny samochodów, stąd te niebywałe watahy BOR-owców, stąd wszystkie te ośrodki wypoczynkowe, w których dalej planowane są remonty - powiedział Rokita. - Splendor władzy urósł do skali nieznanej od czasów PRL. Ktoś, kto mówi o kontynuacji programu „Taniego państwa”, chyba naraża się na kpiny.
Robert Szaniawski, rzecznik byłego premiera, a obecnie p.o. prezydenta Warszawy Kazimierza Marcinkiewicza, przyznał nam wczoraj, że sprzedaż ośrodków wypoczynkowych zaplanowano po wakacjach.
- W innych sprawach ciężko nam się wypowiadać, Kazimierza Marcinkiewicza od dwóch miesięcy nie ma w rządzie - mówi Szaniawski.
Przedsiębiorcy i ekonomiści nie są optymistami. Zwracają uwagę, że ostatnio przyjęte ustawy jeszcze bardziej zwiększą wydatki państwa.
- Wciąż powstają nowe organy kontroli (m.in. Centralne Biuro Antykorupcyjne), które szukają przestępstw w firmach. Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy koszty ściągania podatków są w Polsce kilkakrotnie większe niż w innych krajach. Zwiększona represyjność niczemu nie służy, tylko zwiększa nakłady państwa - mówi Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich.
http://gospodarka.gazeta....81,3574234.html
[ Dodano: 2006-08-28, 08:54 ]
Państwowe grunty jednak pod mieszkania
Marek Wielgo 2007-02-11, ostatnia aktualizacja 2007-02-11 19:26
Ministerstwo Budownictwa nie zamierza rezygnować z krytykowanego przez MON i Ministerstwo Rolnictwa planu przekazywania państwowych gruntów pod budownictwo mieszkaniowe. Niewykluczone, że w tym miesiącu spór rozstrzygnie rząd.
Ten plan jest częścią mieszkaniowego programu rządu "Rodzina na swoim", a premier jest zdeterminowany, żeby go zrealizować - zapewnia minister budownictwa Andrzej Aumiller. Problem w tym, że nie wszystkim w rządzie ten wylansowany przez Samoobronę pomysł się podoba. Pod koniec stycznia pisaliśmy ("Plan rozdawania ziemi pod mieszkania się sypie"), że na przygotowany przez Ministerstwo Budownictwa projekt ustawy spadła lawina krytycznych uwag. Sam Aumiller przyznał w piątek w rozmowie z "Gazetą", że ma przeciwko sobie MON i Ministerstwo Rolnictwa. Dlaczego? Temu pierwszemu podlegają Agencja Mienia Wojskowego i Wojskowa Agencja Mieszkaniowa, drugiemu zaś - Agencja Nieruchomości Rolnych. Zgodnie z projektem właśnie te agencje miałyby oddawać grunty pod budownictwo mieszkaniowe za kilkanaście procent ich wartości rynkowej.
Tymczasem głównym zadaniem np. Agencji Mienia Wojskowego, w której gestii jest ponad 9 tys. ha państwowych gruntów, z tego ok. 3,4 tys. ha w miastach, jest zarabianie pieniędzy na modernizację armii (w 2006 r. AMW wypracowała dla wojska - głównie ze sprzedaży nieruchomości - blisko 167 mln zł). Z kolei Agencja Nieruchomości Rolnych, w której zasobach jest ok. 86 tys. ha w miastach, ma obowiązek płacić na Fundusz Rekompensacyjny (na rekompensaty dla zabużan). Resortowi rolnictwa nie podoba się jednak głównie to, że grunty rolne w obrębie miast miałyby być automatycznie odrolnione.
- My nie mówimy, że te agencje mają nam oddać całą ziemię - zapewnia Aumiller. - Np. władze Torunia chętnie przejęłyby niewielką część gruntów od wojska. Powstałoby tam kilkaset mieszkań.
Jak już informowaliśmy, państwową ziemię pod budowę mieszkań mogłyby uzyskać w pierwszej kolejności gminy. Gdyby te jej nie zechciały, trafiałaby na przetargi. Firmy deweloperskie, spółdzielnie czy inwestorzy indywidualni dostaliby ziemię początkowo w użytkowanie wieczyste (za 10 proc. jej wartości). Musieliby się też zobowiązać, że: (w ciągu półtora roku rozpoczną budowę mieszkań lub domów, a w ciągu kolejnych dwóch lat ją zakończą; • mieszkania będą miały nie więcej niż 75 m kw., a domy - maksymalnie 140 m kw.; • ich cena nie przekroczy podawanego przez GUS średniego kosztu budowy w województwie lub mieście wojewódzkim (ewentualnie powiększonego o 30 proc.); • mieszkań i domów nie mogłyby kupować osoby mające już jakieś lokum, nawet lokatorskie.
Po pięciu latach od zakończenia inwestycji właściciele mieszkań i domów dostaliby za darmo grunt na własność (wcześniej płaciliby rocznie po 0,5 proc. jego wartości).
Aumiller poinformował nas, że jeśli MON i resort rolnictwa nie zaakceptują proponowanych rozwiązań, to o losie projektu - niewykluczone, że jeszcze w tym miesiącu - zdecyduje rząd.
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 11631.html
Budujemy nowy dom - W ubiegłym roku we Wrocławiu powstały ponad cztery tysiące mieszkań
To już pewne. Kryzys wrocławskiego budownictwa się skończył. W ubiegłym roku budowlańcy oddali do użytku ponad 4300 mieszkań, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej
Najważniejsze pytanie brzmi jednak, jak przełoży się to na koszt zakupu własnych czterech kątów. – Widać już wyraźnie, że wzrost cen mieszkań nie jest tak gwałtowny jak w ubiegłym roku. Jeśli w ubiegłym roku zdrożały one prawie o osiemdziesiąt, a w ciągu dwóch lat nawet o sto procent, to do lutego tylko o osiem procent – tłumaczy Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.
Więcej czterech kątów
Oznacza to, że szaleńczy wzrost cen się kończy. Pod koniec roku średnia cena mieszkania na wtórnym rynku to 6 tys. zł, teraz jest tylko o 250-300 zł wyższa. Dlaczego? Pierwszym z powodów jest coraz więcej oddawanych do użytku lokali. I nie będzie to krótki przyrost. Wskazuje na to liczba wydanych pozwoleń na budowę. Inwestorzy dostali ich tyle, żeby postawić budynki, w których znajdzie się ponad 7700 mieszkań. Czyli dwa razy więcej, niż oddano do użytku w ubiegłym roku.
Na tle innych dużych miast nasze budownictwo wygląda lepiej niż dwa lata temu, kiedy Wrocław był jedynym dużym miastem w kraju, w którym powstało mniej mieszkań niż rok wcześniej. Wtedy jedynie w Krakowie nie zanotowano wzrostu o jedną trzecią. Dziś wrocławscy deweloperzy nadrabiają dystans. W ubiegłym roku wybudowali 4379 mieszkań. Więcej niż w Poznaniu (2734) i Gdańsku (3293). Wciąż jednak jesteśmy w tyle za Krakowem (6612) i Warszawą (13686).
Dużo drożej nie będzie
– To skutki programu pomocy dla budownictwa mieszkaniowego – cieszy się Grzegorz Roman, dyrektor departamentu architektury i rozwoju we wrocławskim magistracie. – Więcej jest terenów objętych planami zagospodarowania, na których można budować – dodaje.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego wzrost cen nie jest już tak gwałtowny: mniejsze zainteresowanie kupnem. – Chciałbym kupić własne mieszkanie, ale mnie na nie nie stać. Teoretycznie razem z narzeczoną zarabiamy tyle, że bank dałby nam kredyt. Ale jeśli miałbym płacić miesięcznie prawie 800 zł raty, to nie miałbym za co kupić jedzenia – żali się Marek Nowakowski, młody wrocławianin.
Agencje nieruchomości zauważyły, że od 3-4 tygodni znacznie mniej lokali zmienia właścicieli. – Z moich obserwacji wynika, że od połowy lutego klienci obserwują rynek. Nie kupuje się tak dużo mieszkań, jak na przełomie roku. Do transakcji dochodzi najczęściej tylko wtedy, gdy właściciele muszą sprzedać i spuszczają cenę – potwierdza Helena Dębska z Cel Nieruchomości.
– Większość tych, których stać było na mieszkanie, kupowało je w ciągu ubiegłych dwunastu miesięcy. W obawie przed tym, że będzie jeszcze drożej. Dlatego przewiduję, że ceny się zatrzymają. A gdy dojdziemy do momentu, że własne M kupią wszyscy, których na to stać, a oddawanych będzie coraz więcej mieszkań, zaczną one tanieć. Możemy tego doczekać jeszcze latem tego roku – dodaje Leszek Michniak.
Najgorzej dwa lata temu
Ile mieszkań oddano we Wrocławiu:
2001 r. – 5576
2002 r. – 3548
2003 r. – 3902
2004 r. – 2096
2005 r. – 1979
2006 r. – 4379
źródło: Knight Franck
http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/710403.html
Tu na razie jest ściernisko
W polskich miastach powstanie więcej mieszkań. Staną tam, gdzie dotąd rosło zboże.
Rolnicy będą mogli zdecydować, czy na swoich polach nadal chcą uprawiać zboże i ziemniaki, czy też wolą postawić tam mieszkania. Rząd postanowił, że ziemie leżące w obrębie miast staną się działkami budowlanymi. Niepotrzebna będzie do tego zgoda urzędników.
Chodzi o ogromne tereny. W samym tylko Wrocławiu jest ponad 13 tysięcy hektarów takich ziem. To prawie połowa powierzchni miasta. Równie dużo podobnych działek znajdziemy w Wałbrzychu, Legnicy czy Jeleniej Górze. Nie dotyczy to jedynie zwykłych pól, ale również łąk, ogródków działkowych czy sadów.
Dotąd właściciele pól, którzy chcieli zrezygnować z upraw i zamienić ziemie na działki budowlane, zdani byli na łaskę urzędników. To oni decydowali, czy ziemię można odrolnić. Jeśli domy zajmowały więcej niż 500 metrów kwadratowych, trzeba też było słono zapłacić.
Szczęśliwi gospodarze
– Teraz się to zmieni. Właściciele będą mogli sami zdecydować, czy na polu nadal będą uprawiać ziemniaki, zboże i truskawki, czy też zechcą postawić tam domy. Z mocy ustawy grunty rolne leżące w obrębie miast zostaną przekwalifikowane na tereny pod budownictwo mieszkaniowe – zapowiadają w Ministerstwie Budownictwa.
To właśnie w tym resorcie powstał projekt zmian w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym. Zatwierdził go już rząd. Wkrótce zajmą się nim posłowie i senatorowie, potem trafi na biurko prezydenta.
– Nareszcie – cieszy się Krystyna Adamowicz, właścicielka gospodarstwa rolno-ogrodniczego przy ulicy Krzemienieckiej we Wrocławiu. – Inni rolnicy też będą bardzo zadowoleni – zapewnia wrocławianka.
Młodzi nie chcą uprawiać
Dlaczego? – Bo nie ma już tradycji przekazywania gospodarstwa z dziada pradziada. Starsi rolnicy odchodzą na emeryturę, a młodzi nie chcą uprawiać pól. Na pewno woleliby wybudować na ziemi dom albo po prostu sprzedać pole. Pieniądze wystarczyłyby na długo – tłumaczy właścicielka gospodarstwa w stolicy Dolnego Śląska.
Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, na pewno poprawi się ciężka sytuacja mieszkaniowa. Bo na razie rządowy program budowy trzech milionów mieszkań jakoś nie jest realizowany – komentuje Leszek Michniak z Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.
– Ale jedynie taka zmiana przepisów nie wystarczy. Żeby wybudować w danej okolicy mieszkania, potrzebne będą plany zagospodarowania przestrzennego. A tych w większości polskich miast ciągle jest niewiele – zaznacza.
Jego zdaniem, po zmianie przepisów będzie mogło powstać więcej mieszkań. Nie powinniśmy liczyć na dużą obniżkę ich cen.
Na nowych przepisach można sporo zarobić. W dobrych miejscach cena metra kwadratowego ziemi rolniczej przekracza 500 złotych, w gorszych – ale także na terenie miast – można ją kupić nawet dziesięć razy taniej. Z pewnością wkrótce te ceny znacznie wzrosną.
Ale zakup pola nie jest łatwy. – Takie oferty pojawiają się rzadko. Większość właścicieli czeka na nowe przepisy. Wiedzą, że mogą na tym skorzystać – przyznaje Michniak.
Najsprytniejsi kupili pola już kilka lat temu. Zanim staną się działkami budowlanymi, zarobią na unijnych dopłatach. Bruksela do każdego hektara płaci kilkaset złotych rocznie. •
30 zł za metr
Dla tych, którzy dopiero teraz zdecydują się na zakup pola, nie jest jeszcze za późno. Ziemie ma jeszcze Agencja Nieruchomości Rolnych.
– Jest ich całkiem sporo. Choćby tuż koło naszej siedziby przy ulicy Mińskiej we Wrocławiu – mówi Janusz Abramowicz, dyrektor dolnośląskiego oddziału ANR. Wylicza, że kierowana przez niego instytucja ma w samym Wrocławiu 1960 hektarów ziem. Chętnie się ich pozbędzie. Ale jeszcze nie teraz. – Wcześniej muszą powstać plany zagospodarowania przestrzennego. A tych ciągle brakuje – rozkłada ręce.
Jak sprawdziliśmy, we Wrocławiu, na Psim Polu – za jeden metr kwadratowy ziemi trzeba zapłacić 30 zł.
Michał Gigołła - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/729290.html
Rząd: więcej ziemi pod domy
Tysiące hektarów gruntów PKP czy Agencji Nieruchomości Rolnych zrewolucjonizowałyby rynek nieruchomości. Przy dużej podaży terenów ceny musiałyby spaść. Ale deweloperzy nie wierzą w zapowiedzi rządzących
- Nie mogę obiecać, że mieszkania za dwa miesiące będą tanie jak barszcz - żartował we wtorek nowy minister budownictwa Mirosław Barszcz. Zapewnił, że podstawą programu resortu pozostaje zwiększenie podaży terenów.
Analitycy nie wierzą
- Póki nie zobaczę, że większa ilość gruntów pojawia się na rynku, nie uwierzę w zapowiedzi - mówi Marta Kosińska z portalu nieruchomości Szybko.pl. - Deklaracje uwolnienia gruntów składane są od dawna. I nic za tym nie idzie.
To dlatego deweloperzy nie czują się zagrożeni. Grunty PKP miałyby wpływ na rynek, gdyby szybko uwolniono wiele działek (może to być nawet 25 tys. ha). Tymczasem prace nad komercyjnym wykorzystaniem kolejowych terenów trwają sześć lat, a udało się wstępnie przygotować pierwszy projekt. Ale i w tym wypadku na konkretne plany, nie mówiąc o starcie prac budowlanych, trzeba poczekać przynajmniej rok.
- Proszę pamiętać, że grunty PKP, aby móc na nich rozpocząć takie działania, wymagają wcześniejszego uwłaszczenia, uregulowania stanu prawnego, rozmów z innymi podmiotami, które mogą mieć umowy np. dzierżawy fragmentu danego terenu - wyjaśnia Jarosław Adwent z zarządu PKP SA.
Rolne, chociaż w miastach
Być może łatwiej będzie uruchomić zasoby ANR. Agencja ma 14 tys. ha, które można przeznaczyć pod inwestycje. Na razie jednak tylko wrocławski oddział chce się zaangażować w budowę mieszkań. Na Dolnym Śląsku ANR ma do sprzedania kilkadziesiąt pałaców i dworków. To zamrożone nawet 100 mln zł. Agencja nie może ich jednak sprzedać, bo mieszkają tam byli pracownicy PGR. ANR, która musi zapewnić im prawo do lokalu, sama nie może budować. Stąd pomysł, by włączyły się samorządy. Ideę podchwyciły Kostomłoty, Kąty Wrocławskie i Przeworno.
- Finalizujemy rozmowy z deweloperami, którzy na przekazanym gruncie wybudują mieszkania socjalne - mówi Ryszard Filiński, zastępca dyrektora wrocławskiej ANR.
- Jesteśmy bardzo zainteresowani tym projektem, rozpoczęliśmy prace nad planem zagospodarowania przestrzennego terenu - przyznaje burmistrz Kątów Wrocławskich Antoni Kopeć.
Oprócz wyprowadzenia około 50 rodzin z kilkunastu pałacyków i dworków burmistrz upatruje w tym pomyśle zapewnienia mieszkań socjalnych dla oczekujących. To 40 rodzin czekających cztery, pięć lat.
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wyd ... a_a_1.html
Szwedzki koncern energetyczny chce wybudować gigantyczną elektrownię w pobliżu Ścinawy
Wielka elektrownia ma dorównać tej w Bełchatowie i zatrudnić od 10 do 15 tysięcy osób. Mieszkańcy Dziewina i Grzybowa boją się, że gigant zniszczy środowisko
Przedstawiciele firmy Vattenfall rozmawiali już o swych planach z burmistrzem Ścinawy Andrzejem Holdenmajerem. Przyjechali perfekcyjnie przygotowani.
– Mają gotowy projekt, na temat interesującego ich terenu wiedzą wszystko, dysponują mapami satelitarnymi, na których widać każdy dom – opowiada burmistrz Holdenmajer. – Wartą 5 miliardów euro elektrownię chcą wybudować na obszarze 200 hektarów między Dziewinem i Grzybowem.
Szwedom zależy na terenach nad Odrą, bo woda chłodziłaby turbiny. Jeśli plan się powiedzie, zbudują pięć bloków po 800 megawatów każdy.
– Jeden blok ma być zasilany węglem kamiennym z Górnego Śląska, z którym Ścinawa ma dobre połączenie kolejowe – mówi burmistrz. – Pozostałe cztery bloki mają być gazowe.
Z czasem elektrownia mogłaby wykorzystać pokłady węgla brunatnego, zalegające między Legnicą a Ścinawą.
Jeśli Vattenfall zdecyduje się na inwestycję koło Ścinawy, stanie się drugim po KGHM Polska Miedź SA pracodawcą w regionie. Zatrudnienie znalazłoby tu nawet kilkanaście tysięcy ludzi. – To ogromna szansa dla całego Dolnego Śląska – podkreśla burmistrz Andrzej Holdenmajer i deklaruje wolę współpracy ze Szwedami.
Ten argument nie przekonuje ludzi żyjących na terenach, o których mowa, a które są objęte programem Natura 2000.
– Jesteśmy zaskoczeni – mówi sołtys Dziewina Joanna Mostowska. – Od kilku lat rozwijamy się agroturystycznie. Współpracujemy z ekologami. Mamy projekt budowy bioekologicznej oczyszczalni ścieków. Ma tu powstać park krajobrazowy. Co z tym wszystkim będzie?
Rzecznik Vattenfall podkreślił jednak, że firma dba o ekologię. – Mamy bardzo duże doświadczenie w produkcji i sprzedaży energii – mówi Łukasz Zimnoch. – Produkujemy energię z węgla, z wiatru, atomową. Specjalizujemy się w produkcji energii elektrycznej bez emisji dwutlenku węgla.
W Grzybowie zaś zastanawiają się, czy nie będą musieli się wyprowadzić. – Może Szwedzi wykupią też teren, na którym mieszkamy? – pyta Dorota Bujak.
Hektary, którymi interesuje się koncern, należą do Skarbu Państwa. Administruje nimi Agencja Nieruchomości Rolnych. Nikt nie potwierdza rozmów na temat sprzedaży gruntu. – Nie komentujemy sprawy – mówi rzecznik Vattenfall Łukasz Zimnoch.
Damian Mroczyński, kierownik sekcji Działu Sprzedaży Nieruchomości we wrocławskim oddziale ANR potwierdza, że nikt z Vattenfall nie rozmawiał jeszcze z Agencją w sprawie gruntów koło Ścinawy.
Z doświadczenia innej spółki energetycznej – BOT SA – wynika, że przygotowanie formalności niezbędnych do rozpoczęcia budowy choćby jednego bloku to ok. 7 lat. Potem trzeba doliczyć ok. 48 miesięcy na wzniesienie obiektu. Tak więc co najmniej 10 lat mieszkańcy nadodrzańskich wsi mogą spać spokojnie.
Co to jest Vattenfall?
Szwedzki koncern Vattenfall od 1992 roku jest jednym z największych inwestorów w polskim sektorze energetycznym. Kupił m.in. Elektrociepłownie Warszawskie S.A. i Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny.
Agata Grzelińska, (PEKA) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
http://legnica.naszemiasto.pl/gospodarka/775449.html
Budowlany boom w gminie Krośnice
Na przestrzeni ostatnich lat dużym zainteresowaniem – zwłaszcza wrocławian, cieszą się działki budowlane w gminie Krośnice. W okolicy powstają też nowe gospodarstwa agroturystyczne. – W połączeniu z budującym się w Krośnicach CETS gmina będzie miała świetną infrastrukturę turystyczną – mówi wójt M. Drobina.
Kupują prywatnie i od gminy
Gmina Krośnice posiada plany zagospodarowania przestrzennego dla wszystkich miejscowości w swoim obrębie. Jak się okazuje, ma to duże znaczenie dla rozwoju gminy. W ostatnich latach można tu zaobserwować prawdziwy boom wykupu działek budowlanych. Przykładem mogą być niewielkie Łazy, gdzie prywatny inwestor na zakupionej ziemi buduje osiedle domków jednorodzinnych. Obecnie powstało tam już 10 domów całorocznych o pow. 100 mkw każdy, na 20- arowych działkach. Cena domu wynosi od 360 tys. do 400 tys. zł. – Najwięcej działek ludzie kupują w obrocie prywatnym, ale zdarza się też, że nabywcy kupują działki od gminy. Na dzisiaj jednak nie mamy ich zbyt dużo – mówi Halina Słocka z kraśnickiego Urzędu Gminy i dodaje, że gmina jest za to w posiadaniu ok. 20 hektarów ziemi z przeznaczeniem pod inwestycje. Leży ona na obszarze pomiędzy Krośnicami i Policami – po dwóch stronach ulicy. Dwie ze znajdujących się tu działek zostały już sprzedane. Jeden z właścicieli planuje tam budowę przetwórni soków. Kilka lat wcześniej kupił on działkę budowlaną w Czeszycach, gdzie wybudował dom i na 3 ha ziemi i założył winnicę.
Kupili Gucwińscy, kupił Bicz
Urocze przyrodniczo zakątki gminy Krośnice upodobali sobie znani mieszkańcy Wrocławia, jak chociażby Hanna i antoni Gucwińscy, którzy kilka lat temu kupili i wyremontowali stary dom w Bukowicach. Także w Bukowicach, w nowo wybudowanym domu, przez kilka lat mieszkał znany z polsatowskiego programu telewizyjnego “Bar” Jacek Koch, a jakiś czas temu działkę kupił tu również wrocławski polityk, Kazimierz Bicz. W przypadku tego ostatniego niektórzy snują przypuszczenia, iż gmina sprzedała mu ziemię po preferencyjnej cenie. Jak się jednak okazuje Bicz nabył działkę nie od gminy, a od osoby prywatnej. Od gminy natomiast, w drodze przetargu, zakupił budynek po szkole w Łazach prezes Gazoprojektu Adam Matkowski. Jak zapewnia wójt Mirosław Drobina, w przypadku tej transakcji wszystko odbyło się zgodnie z procedurą przetargową. A. Matkowski jest wrocławianinem, dawny budynek szkoły zaadaptował na mieszkanie. Na dzisiaj chyba nie ma już miejscowości w gminie, gdzie nie ma migrantów ze stolicy Dolnego Śląska. Znamienne jest to, że mieszkańcy Wrocławia nie tylko przenoszą się na wieś, by wieść spokojniejsze życie bliżej natury, ale także wielu z nich mocno angażuje się w życie społeczne mieszkańców, wnosząc wiele nowego. Ich działalność podoba się miejscowym do tego stopnia, że coraz częściej zdarza się, iż wrocławiacy wybierani są np. do rad sołeckich. Przykładem może być tu Beata Piekarska z Lędziny czy Sylwester Sikora z Wąbnic, którzy są przewodniczącymi tamtejszych rad i wspólnie z mieszkańcami organizują imprezy i spotkania, walczą o interesy wsi w Urzędzie Gminy.
Zwarta wizja
Jak podkreśla wójt Krośnic, gmina od kilku lat ma zwartą wizję rozwoju. Budowane właśnie w Krośnicach Centrum Edukacyjno – Turystyczno – Sportowe powstaje na areałach po byłym PGR-ze, które gmina przejęła kilka lat temu od Agencji Nieruchomości Rolnych. Kolejne 37 ha przestrzeni parkowej, znajdującej się obok urzędu i ciągnącej aż do Wierzchowic, gmina także przejęła od agencji i planuje jej dzierżawę pod szeroko pojętą działalność agroturystyczną. - Jest tam nawet miejsce na pole golfowe – mówi włodarz i dodaje - Dysponujemy tą ziemią dopiero od trzech lat, więc nie możemy jej jeszcze sprzedać. Jednak z czasem na pewno to będzie możliwe. Natomiast znajdujący się przy naszej siedzibie stary spichlerz jest przeznaczony pod działalność hotelową. Wszystko to wspólnie z CETS stworzy znakomitą infrastrukturę turystyczno - sportową - stwierdza włodarz. Jak dodaje, gmina czyni starania o przejęcie pozostałych gruntów po PGR-ze w obrębie Krośnic. Dopełnieniem infrastruktury turystycznej gminy niewątpliwie są, już istniejące i powstające obecnie, gospodarstwa agroturystyczne. A takie budują się właśnie w Policach, Wąbnicach czy Grabownicy, gdzie ma powstać pensjonat i ośrodek edukacyjno – wypoczynkowy. Istotnym elementem, zapinającym wizję kraśnickich włodarzy jest powstający przy krośnickim Centrum Kultury Ośrodek Edukacji Ekologicznej.
Małgorzata Czapczyńska
panorama-milicka.pl
PSL przejmuje rolnicze spółki i agencje
Michał Kokot, Wojciech Szymański 2008-01-28, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 19:30
Radę nadzorczą największej spółki rolniczej na Dolnym Śląsku opanowali działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wkrótce zmieni się dyrektor dolnośląskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa
Zmiany personalne w ARiMR i spółkach zależnych od tej agencji to efekt porozumień koalicyjnych między PO i PSL-em. Ludowcom podlega Ministerstwo Rolnictwa, które nadzoruje m.in. ARiMR, Kasę Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych, Agencję Nieruchomości Rolnych oraz Agencję Rynku Rolnego. Do niedawna tymi instytucjami kierowali ludzie Samoobrony, a po wyrzuceniu przez Jarosława Kaczyńskiego Andrzeja Leppera z rządu - działacze Prawa i Sprawiedliwości.
Kilka tygodni temu zaczęła się kolejna karuzela stanowisk. W ubiegłym tygodniu prezesem centrali KRUS-u został Roman Kwaśnicki, który w 2006 roku kandydował z ramienia PSL-u na prezydenta Jeleniej Góry. Ostatnio pracował w urzędzie marszałkowskim jako wicedyrektor departamentu rozwoju regionalnego, a w latach 1995-1997 był wicewojewodą jeleniogórskim.
Wkrótce z dolnośląskiej ARiMR - najważniejszej w kraju agencji rolniczej - zostanie odwołany Zygmunt Skiba z PiS-u. ARiMR zajmuje się wdrażaniem programów Unii Europejskiej i dzieli unijne dopłaty dla rolników. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Skibę ma zastąpić działacz PSL-u Mariusz Gregorczyk. Jest on wiceprezesem zarządu regionalnych struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego na Dolnym Śląsku i wieloletnim pracownikiem Agencji.
Tadeusz Drab, prezes dolnośląskiego PSL-u, wicemarszałek województwa: - Zmiany w ARiMR były najpilniejsze i konieczne. Niestety, po poprzednikach został wielki bałagan. Zwłaszcza po okresie, gdy w agencji rządzili ludzie z Samoobrony.
W poniedziałek zmienił się skład rady nadzorczej Dolnośląskiego Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego, największej spółki rolniczej na Dolnym Śląsku, w której większość udziałów ma ARiMR.
W siedmioosobowej radzie nadzorczej zmieniło się sześć osób. Trafili do niej m.in. Wojciech Szydełko, członek PSL-u i kandydat do Sejmu partii w ubiegłym roku, oraz Wojciech Legawiec (PSL), który kandydował do Sejmu w 2005 roku z województwa świętokrzyskiego. Trzy inne osoby to pracownicy warszawskiej centrali ARiMR, którą od ubiegłego tygodnia kieruje Dariusz Wojtasik z PSL-u.
Przedstawiciele ARiMR tak bardzo chcieli wymienić skład rady nadzorczej, że w pośpiechu odwołali przedstawiciela Skarbu Państwa, który podlega Platformie Obywatelskiej. - Na sali zapadła konsternacja i głosowanie przerwano na jakiś czas. Wznowiono je dopiero po instrukcjach z Warszawy, by nie odwoływać przedstawiciela Skarbu Państwa. Po przerwie ta osoba została przywrócona do rady - mówi osoba obecna na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, zastrzegając anonimowość. Wybrana w poniedziałek rada nie powołała jednak nowego zarządu.
Poza Dolnośląskim Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego ARiMR ma też udziały w dwóch innych spółkach rolniczych na Dolnym Śląsku - w Legnicy i Wałbrzychu. Tam na razie nie doszło do zmian.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław